sobota, 17 stycznia 2015

Od Willa, CD Sekabe

Ja chyba naprawdę postradałem zmysły. Co ja sobie w ogóle myślałem? Rzuci się mi na szyje i będziemy razem szczęśliwi? Nie rozumiem jak moje usta mogły dotknąć jej ust, to nigdy nie powinno się wydarzyć. Dostałem to na co zasłużyłem. Było mi z tym źle, w zasadzie miałem ochotę stąd zaraz wyjść i nigdy się już nie pokazywać. Nie mam pojęcia dlaczego, ale zostałem. Miałem nadzieję, że rano Sekabe nie będzie nic pamiętać.
Dalszy wieczór minął spokojnie, znaczy było dość drętwo i nikt się do nikogo nie odzywał, ale przynajmniej moja twarz mogła odpocząć od uderzeń. Kiedy dziewczyna poszła do łazienki położyłem się na kanapie i odpłynąłem.
Obudziło mnie rażące światło.
- Co się dzieje? - wymamrotałem i spojrzałem na obiekt stojący przede mną.
Nie wiem czy mi się to śniło, wszystko było przymglone, ale zdawało mi się, że widzę Sekabe. Sekabe bez ubrań. Automatycznie się wyszczerzyłem i uśmiechnąłem.
Moje fantazje przerwała dziewczyna, krzycząc coś i nagle stało się ciemno. Niewiele myśląc zasnąłem drugi raz.
Otworzyłem oczy kiedy było już jasno. Przekląłem głośno nie wiedząc o co chodzi. Coś, coś w środku mnie bolało. Nie był to normalny kac, coś jeszcze było ze mną nie tak. Podniosłem się z kanapy i rozprostowałem kości. Dopiero teraz zorientowałem się, że na drugim łóżku ktoś leży. Przypomniała mi się cała historia, od dnia wieczoru do nocy. Sekabe jeszcze spała, była przykryta kołdrą i miała jedną nogę na wierzchu. Uśmiechnąłem się do niej i poszedłem do łazienki.
Widok w lustrze był przerażający. Zakrzepła krew była głównie w okolicach nosa, moje włosy były potargane, ramiona posiniaczone. Na brzuchu zobaczyłem rozległą, fioletową plamę, która przy najmniejszym ruchu sprawiała mi ból. Dodatkowo miałem jednego z większych kaców moralnych. Przypomniałem sobie, że obiecałem dziewczynie, że rano mnie nie zobaczy. Wyszedłem z łazienki i zabrałem bluzkę i koszulę zwiniętą w kłębek. Wyciągnąłem z szafki kawałek papieru i długopis i napisałem krzywymi literami:
"Tak jak obiecałem, już mnie tu nie ma. Jeżeli ci choć trochę zależy, spotkajmy się w parku przed szkołą, jeśli nie, po prostu nie przychodź. Miłego dnia, Will" po czym wyszedłem z mieszknia. 
 
<Sekebe?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.