Dwie godziny zeszły nam na wspólnym bieganiu, nawet nie wiem, w którym momencie zaczęliśmy się ścigać. Chłopak miał równie dobrą kondycję, co ja, lecz byłam na terenie, który zdążyłam poznać z codziennych turnusów, także w przeciwieństwie do niego nie potykałam się na dziurach, czy kamieniach. W końcu zgodnie uznaliśmy, że zasługujemy na remis i padliśmy wyczerpani na trawę. Kolejne minuty upłynęły nam na miłej pogawędce, poświęconej przedmiotom szkolnym. Nawet nie wiem, kiedy zrobiło się strasznie późno, ale na niebie po kolei pojawiały się gwiazdy, w które wpatrywaliśmy się z zachwytem. Po chwili poczułam ciężar na swoim ramieniu i zorientowałam się, że Yato zasnął. Nie chcąc go obudzić trwałam w bezruchu, do momentu, gdy zorientowałam się, iż wybiła północ. Później zaczęłam delikatnie trząść ramieniem chłopaka, mamrocząc pod nosem coś o późnej godzinie. Otworzył oczy, pisnął (naprawdę uroczo w tym momencie wyglądał) i odskoczył. Dopiero po chwili chyba wrócił do rzeczywistości. Machnęłam niedbale dłonią.
- Późno już, lepiej wracajmy. - Wstałam i posłałam chłopakowi przyjacielski uśmiech.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.