Wstałem i wyciągnąłem się w jej stronę by poczochrac ją po głowie, po czym się uśmiechnąłem.
- Już wiem przez czym cię bronić
Dziewczyna się lekko zarumieniła
- Co ty gadasz - Zwaliła moja dłoń ze swojej głosy i odwróciła wzrok
- Nie wszystkie wampiry są takie same - Westchnąłem
- Co ty mnie powiesz... - Mruknęła
- Jakbym zaoferował Ci pomoc w zemście to bym nie wyszedł na takiego samego jak on? - Spojrzałem jej w oczy
Zaniemówiła i spuściła wzrok.
- W dodatku wampir którego szukasz jest z rodu Tanturii - Wytłumaczyłem -
Jego ród to rasa wampirów nie są odrębną rasą, a gatunkiem wyhodowanym
sztucznie, na skutek czarodziejskich mutacji. Ktoś wydestylował
alchemiczny preparat, gwarantujący nieśmiertelność, nazwany później
eliksirem życia. Podstawowym składnikiem była, co chyba nikogo nie
zdziwi, ludzka krew. Z tego co wiem był przywódca swojego rodu ale czy
nadal nim jest? Ten ród często doprowadza do wojen przez swoja
bezmyślność i walkę o tron... Raz walczył z moim rodem, ale król naszego
rodu postawił wojowników by była to uczciwa walka 1 na 1 i z naszego
rodu byłem to ja. Nie zajęło mi to długo - Uśmiechnąłem się
< Siluś? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.