Jadłam w milczeniu swoją porcję, gdy chłopak wspomniał o stadninie z końmi. Kiwnęłam głową na potwierdzenie wcześniejszych słów. Uniosłam zdziwiony wzrok, a dłoń z widelcem zawisła w powietrzu.
- Jeśli chcesz mogę cię nauczyć. - zaproponowałam, uśmiechając się nieznacznie. - Co do pytania możemy iść. - odpowiedziałam. W sumie byłam jego dłużniczką, pomógł mi dwukrotnie i ochlapałam go farbą. Był to nawet całkiem zabawny widok, ale Silencio zachowaj powagę.
- Dam sobie jakoś radę, koń raczej mnie z siebie nie zrzuci. - zaśmiał się, a ja wzruszyłam ramionami z rozbawionym uśmieszkiem. Pogadałam z nim jeszcze przez chwilę, jednak czas wzywał i musiał iść.
- Dam sobie jakoś radę, koń raczej mnie z siebie nie zrzuci. - zaśmiał się, a ja wzruszyłam ramionami z rozbawionym uśmieszkiem. Pogadałam z nim jeszcze przez chwilę, jednak czas wzywał i musiał iść.
- Do jutra. - pożegnałam się, idąc w stronę wyjścia. Kiedy dotarłam do pokoju, chwyciłam pierwszą książkę z brzegu i zaczęłam czytać. Jęknęłam niezadowolona, gdy trafiłam na jakieś straszliwie słodkie romansidło. Odłożyłam natychmiast ją z powrotem na swoje miejsce, żeby zacząć potem grzebać w swoim plecaku w poszukiwaniu jakiejś porządnej lektury. Z uśmiechem na ustach śledziłam wzrokiem rząd liter i mniej więcej tak zeszła mi cała noc.
*****
*****
Następnego dnia, po lekcjach czekałam pod stadniną na Dantego, przy okazji wykorzystałam czas, żeby się przyjrzeć koniom. Spojrzałam na tabliczkę nad jednym z koni, Febra. Wyciągnęłam ostrożnie dłoń w stronę klaczy, żeby ją pogłaskać, ale zwierzę cofnęło się, odwracając głowę. Zaśmiałam się pod nosem cichutko.
- Chyba cię nie lubi. - usłyszałam głos tuż za sobą, przez co podskoczyłam przestraszona i się odwróciłam w stronę osobnika.
- Kiedyś zejdę przez was na zawał. - burknęłam, celując w niego oskarżycielsko palcem, ale gdzieś tam w kąciku ust błąkał się uśmieszek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.