Latać?! Wprawdzie wybrałam smokolot, ponieważ "ktoś" obiecywał mi, że mnie pouczy, ale mniej więcej w tedy musiało się wydarzyć za dużo na raz. Gdy chłopak puścił się przodem ze smokiem, ja spojrzałam na smoczyce, a przynajmniej intuicja mi mówiła, że to ona.
- Gonimy go? - spytałam stworzenie, uśmiechając się szeroko i pisnęłam, gdy niespodziewanie wzniosłyśmy się w powietrze. Po chwili lekkiego przerażenia, zaczęłam się śmiać z radości i próbowałam dogonić chłopaka. W końcu obydwoje zmęczeni wylądowaliśmy na jakiejś łące, uznając, że jest remis. Wyłożyłam się na trawie obok Lena ze śmiechem, obserwując nocne niebo. Nagle podniosłam się do siadu, szczerząc się szeroko, a chłopak zaniepokojony moim zachowaniem poszedł w moje ślady.
- Coś się stało? - spytał.
- Patrz! Spadająca gwiazda. Pomyśl życzenie. - wskazałam, zamykając oczy i znów poczułam się jak pięciolatka. Skoro mowa o życzeniach to... Otworzyłam oczy z nieschodzącym z ust uśmiechem.
- Jakie miałeś życzenie? - Silia, przecież i tak ci nie powie, więc nie pytaj się głupio.
Jednak zapytałam i nie cofnęłam pytania, naprawdę chciałam się dowiedzieć, ale od niego, nie od oczów blondyna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.