Jazda na koniu.... Nigdy nie sądziłem, że będę w stanie w ogóle wsiąść na konia, a tu proszę ja na nim jadę. Nie powiem uczucie było niezwykle dziwne, ale jakoś dałem radę. Zeszliśmy z nich przy jeziorze, ledwo co stałem na nogach co rozbawiło dziewczynę
- Nie śmiej się, to mój pierwszy raz był - powiedziałem z lekkim uśmiechem
- Dobrze Ci szło - powiedziała klepiąc konia
- Czekaj mówisz to do mnie czy do konia, bo zwątpiłem - powiedziałem siadając po drzewem z uśmiechem. Po chwili dziewczyna przysiadła się obok
- Do was obydwóch - powiedziała z uśmiechem
- To dobrze - kiwnąłem głową, chciałem kontynuować rozmowę, kiedy usłyszeliśmy szelest, a z drzew wyskoczył Usui, ten to wie kiedy się pojawić
- Siema Dante - powiedział radośnie
- Usui... Myślałem, że jesteś za granicą - powiedziałam zaskoczony
- Byłem, ale wróciłem i teraz będę chodzić tutaj - zaśmiał się - Widziałem Twoją siostrę, ale nie zdążyłem z nią pogadać, wyrosła trochę - mówił nie zmieniając wyrazu twarzy
- Sili, to mój przyjaciel Usui - przedstawiłem ich sobie
- Witam - podał jej rękę - A tak w ogóle to jakaś starsza babka Cię szukała, radzę Ci do niej iść - powiedział
- Przepraszam Sili, ale jak mus to mus. Usui weźmiesz później konia? Chyba wolę się przebiegnąć - powiedziałam wstając
- Nie ma sprawy - powiedział siadając na moje miejsce - A więc co robimy koleżanko? - usłyszałem jedynie, mam nadzieje, że Sili nie będzie na mnie zła, że zostawiłem ją samą z nim, ale nie powinien zrobić niczego głupiego
( Sili)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.