wtorek, 6 stycznia 2015

Od Dante Cd. Sili

Obudziłem się rano o dziwo całkiem wyspany, co nie zdarza się zbyt często. Po śniadaniu leniwym krokiem ruszyłem do klasy, gdzie miałem lekcje, siedziałem i patrzyłem w okno myśląc o zupełnie innych sprawach, jakoś dzisiaj nie miałem ochoty słuchać nauczycieli, którzy jak na moje gadali trochę od rzeczy, ale dobra to przecież tylko mój punkt widzenia. Cieszyłem się kiedy usłyszałem ostatni dzwonek, wyszedłem z klasy uradowany tym, że nie muszę już wysłuchiwać tego gadania. Ruszyłem w stronę stajni, jednak chwile mi zajęło zanim ją odnalazłem. Po chwili jednak się odnalazłem. Zaśmiałem się na słowa dziewczyny
- Spokojnie znam pierwszą pomoc - uśmiechnąłem się do niej wchodząc do środka
- Dlaczego mi się wydaje, że prędzej byś mnie zabił niż uratował? - zapytała ze śmiechem
- Oj tylko Ci się tak wydaje - machnąłem na nią ręką podchodząc do koni - Wiesz nie wiem, czy to dobry pomysł - powiedziałem widząc je wszystkie
- Strach Cię obleciał? - zapytała zaskoczona
- Jakoś wyobrażałem to sobie nieco inaczej - przyznałem
- Tutaj nie ma kucyków - zaśmiała się
- Ale Ci się dzisiaj poczucie humoru trzyma - powiedziałem przewracając oczami -Może zamiast tego chodźmy nad jezioro -  zrobiłem błagalne spojrzenie
- Twój był pomysł z koniami - powiedziała rozbawiona
- Czasami mam głupie pomysły - wzruszyłem ramionami - To jak? Uratujesz mnie?

( Sili?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.