Po wypadku, miałam złamaną rękę i skręconą kostkę, więc moje przejście
od pokoju do jadalni, trwało około pół godziny. Tym razem siedziałam na
ławce na korytarzu i rysowałam, a kulę oparłam o ścianę. Tak zacięcie
rysowałam, że nie zauważyłam, jak kula spadła. Gdy wstałam i schowałam
dziennik do torby, zauważyłam, że kula leży na podłodze. Z trudem
schyliłam się i ją podniosłam, ale prostując się nie zauważyłam jakiegoś
chłopaka i na niego wpadłam, a kula znowu mi spadła.
- Przepraszam - powiedziałam i znowu próbowałam podnieść kulę, a chłopak mi pomógł. - Dziękuję, jestem Tris.
- Will. Co ci się stało? - zapytał patrząc na gips na mojej ręce.
- Auto mnie potrąciło. Idziesz na lunch?
- Tak, ale kiedy cię potrąciło?
- Byłam w mieście, przechodziłam przez ulicę, a jakiś pijany facet mnie
potrącił - odpowiedziałam i usiadłam przy stoliku na jadalni. Will
podszedł do stołu z jedzeniem, a potem usiadł naprzeciwko mnie.
- Z jakiego wydziału jesteś? - zapytał.
- Pazura. A ty?
- Eteru, jesteś wilkołakiem?
- Zawsze zadajesz tyle pytań - roześmiałam się. - Tak. A ty pewnie Sybilla?
Chłopak pokiwał głową.
<Will?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.