Niepewnie wbiłem wzrok w jego plecy. on był odważny. nie bał sie całować
dziewcczyny i gadac źle o innych. był... taki panem idealnym>? miły
i miał dziewczyny i był lubiany i przystojny wiec .. no ja sie równac
nie mogłem. jego dziewczyna była łądna ale.. nie tpo ze cos ale jakos
nie w moim stylu? tak nie w moim stylu...
siedziałem spokojnie słuchając o czym nauczyciel gada. Nudził okropnie
nudził. ale lekcja zadziwiająco szybko sie skonczyła. Saturo poszedł
zając sie swoja dziewczyna a ja po wyjsciu za wszystkimi na korytaz w
poszukiwaniu klasy wydobyłem jabłko z torby .. satoru jezu umarł bym z
głodu gdyby nie on. wgryzłem sie i zamarłem.. to jabłko nie smakowało
jak jabłko. podniosłem je do oczu i zamyśliłem się... było.. smakowało
jak coś czego nigdy nie jadłem. twarda skurka pod którą krył się
soczysty jednak nie miękkii miąsz. sok jednak po tym jak sie w nie
wgryzłem dosłownie eksplodował i strużka ciekła mi po brodzie. wytarłem
to szybko rękawem nadal myślac nad tym dziwnym owocem... nastepna
lekcjie tez miałem z satoru
<satoru co to xd >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.