czwartek, 8 stycznia 2015

Od Satoru C.D Tai

- Jeszcze się przekonasz - Puściłem jej oczko
- Niech Ci będzie - Zachichotała
- W dodatku w którym sensie jesteśmy podobni? - Mruknąłem - on jest okropnym leniem - Westchnąłem - najstarszy syn ale nie można na nim polegać
Ona się tylko zaśmiała.
- A ciebie co tak śmieszy, jak poznasz moje plany co do tego co chcę to Ci się odechce śmiać - oblizałem się
- Bo się wystraszę - Powiedziała ironicznie
Dziewczyna nagle ziewnęła.
- Jesteś śpiąca? - Spytałem z chytrym uśmieszkiem
- Trochę
- Wspaniale - Zachichotałem
- Co tak się szczerzysz? - Mruknęła
- Chodźmy do Ciebie - Powiedziałem ze słodką minką
- Po co?
- W końcu jesteś śpiąca - Uśmiechnąłem się
- Wielkie mi co nadrobie wieczorem... - Westchnęła
- No wiesz co, a moze chce być z tobą sam na sam? - Zapytałem
- Jesteśmy sam na sam - Zachichotała
Rozejrzałem się
- Jesteś okropna - Posmutniałem
- Dobra, ale od razu sobie pójdziesz - Odparła
- Nadal nie masz wody? - Zapytałem promiennie
- Już jest - Powiedziała uroczo
- oh..
- Czyli twój plan nie wypalił? - Powiedziała zwycięsko
- Widzieć Cię w samym ręczniku to i tak coś - Odparłem
- Nie przypominaj mi - Machnęła ręką
- Dobrze
Ruszyliśmy do jej pokoju, jak na moje szczęście nikogo tam nie było, Tai od razu usiadła na łóżku, a ja grzecznie zamknąłem drzwi.
- Co ty robisz? - Spojrzała na mnie zdziwiona




Nagle wstała.
- oddaj klucz! - Podeszła
- Nie - Powiedziałem rozpromieniony
- Co ty kombinujesz? - Mruknęła
- Nic... - Zachichotałem
- Miałeś wyjść jak mnie odprowadzisz - Pokazała w stronę drzwi
- Jestes okropna - oblizałem wargi
- Wiem! A kysz!
- No ale twoich koleżanek nie ma - Zrobiłem dziubka
- To nic... - Przerwałem jej przytulając ją i odgarniając z szyi włosy - Satoru.. - Wyszeptała
Zszedłem niżej aż do obojczyka. Dziewczyna w końcu przestała się szamotać. A ja lekko wgryzłem się w jej szyję. Poczułem tylko jak dziewczyna przykłada usta do mojej głowy. Znowu przepełnił mnie ten słodki smak gasząc stuletnie pragnienie którego tak nie znosiłem. Zapach jej krwi dotarł do mych nozdrzy i rozproszył się po całym pokoju. Znałem umiar i wyjąłem powoli kły. Wycierając krew z ust.
- Pycha - Uśmiechnąłem się
Dziewczyna tylko spojrzała na mnie zarumieniona spodełba.
- A teraz czas na moją prośbę - Odparłem
- Przed chwilą wypiłeś krew - Syknęła wycierając krew
- Ale nie opierałaś się - Puściłem jej oczko
- Dobra czego chcesz...
Zaczałem coś szeptać jej do ucha.

~Chwile później~

- Też mi coś tak wykorzystać sytuację - nadmuchałą poliki
Uśmiechnąłem się
- Możesz zasnąć - Powiedziałem słodko


- Nie wiem czemu ja się na to zgodziłam - Prychnęła
Zrobiłem tylko słodką minę. Jak się okazało oboje po chwili zasnęliśmy.




< Taiguś? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.