czwartek, 8 stycznia 2015

Od Satoru C.D Iven

- Czemu? - Zapytała
- Mam coś do zrobienia, chodź odprowadzę cię, byś się nie zgubiła - Zaśmiałem się
- Dobrze - Dziewczyna podbiegła do mnie i ruszyliśmy
W tych ubraniach było tak gorąco powoli zaczynam żałować, ze dałem się namówić Tai na zakupy. W dodatku tak mnie męczyła, przymierzałem chyba z pięćdziesiąt rzeczy.
- O czym myślisz? - Iven spojrzała na mnie
- Masz piekne włosy - Uśmiechnąłem się
- Dziekuję - Powiedziała zarumieniona
- Taką biel mają tylko wampiry, rzadki odcień ale szlachetny - Westchnąłem - Lecz do niego czuje tylko nienawiść - Powiedziałem miło
- Czemu? - Zakryła kapturem włosy
- Moja matka ma takie, prawie każdy wampir nie cierpi swoich rodziców - Odparłem
- Ja tak nie mam - Zdziwiła się
- To dobrze - Uśmiechnąłem się i poczochrałem ja po włosach - To dobrze - Odetchnąłem świeżym powietrzem
Kiedy byliśmy pod akademią spojrzałem jej w oczy.
- Dobra panienko spotkamy się później - Odparłem miło
- Dobrze... - Wyszeptała
Odszedłem w swoją stronę.

~Kolejnego dnia po lekcjach~

Szedłem sobie spokojnie w stronę stołówki gdy nagle poczułem nikły zapach krwi. Nie zainteresował mnie ale mógł przyciągnąć dzikich z miasta. Ruszyłem w jego kierunku, po chwili dostrzegłem Iven.
- Co tutaj robisz? - Zapytałem z uśmiechem
- Zwiedzałam i przewróciłam się - Odparła - I czym przecięłam sobie skórę na palcu
- Eh chodź bo Cie dzicy wyczują - Zlizałem krew z jej palca by nie było go czuć przez jakiś czas
- Dzicy? - Spytała zarumieniona
Wziąłem ja na ręce i szybko pojawiłem się koło Akademii.
- Szybki jesteś - Dodała
- Lata wprawy - Poczochrałem ją lekko - Potem Ci wytłumaczę o dzikich, dziwne że nic o nich nie wiesz, pewno żyłaś w odosobnieniu, ja bym nie wytrzymał, chociażby przez matkę - Westchnąłem

<?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.