wtorek, 6 stycznia 2015

Od Sili, CD Dante

Nie zaprzestawałam prób, chcąc pogłaskać klacz, która uparcie odwracała łeb. Zmrużyłam rozbawione oczy, kierując swój wzrok na chłopaka, zaś moja dłoń nadal wisiała w powietrzu.
- No nie wiem. - powiedziałam, niby się zastanawiając, a w duchu śmiałam cię cicho. 
- Naprawdę chcesz, żeby koń zakończył mój żywot? - spytał, robiąc zbolałą minkę. Parsknęłam śmiechem, a Febra w końcu okazała zainteresowanie moją osobą i poczułam jej dotyk na dłoni. Poklepałam klacz po pysku uspokajająco.
- Nie zabijesz go, prawda? - zadałam pytanie zwierzęciu z pewną dozą rozbawienia, a koń pokiwał głową.  - Widzisz? Przeżyjesz. - rzekłam, uśmiechając się uroczo. 
(bez tych potworków wokół)
- Jakoś mnie to nie pociesza. - mruknął naburmuszony. Jednak ja już wypuszczałam klacz.
- Oj, nie marudź, tylko wsiadaj. - powiedziałam zachęcającym tonem, a Dante z ociąganiem wsiadł na Febre.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.