Następnego dnia obudził dźwięk telefonu, który Lu specjalnie przyłożyła mi do ucha swoim ogonem, żebym się obudziła.
- Już wstaję. - mruknęłam sennie, otwierając oczy zmęczona i nawet nie patrząc, kto dzwoni, odebrałam połączenie.
- Silen, mam do ciebie taką malutką, drobną prośbę. - powiedział melodyjny głos na powitanie. Natychmiast się rozbudziłam, słysząc głos Miry. Na chwilę zamilkłam, licząc wszystkie za i przeciw, wzdychając ciężko.
- Pewnie będę tego żałować, ale mów. - burknęłam podejrzliwym tonem, a niebieskowłosa zaczęła nawijać, że pewna wytwórnia prosiła, żeby znalazła jakąś dziewczynę, która mogłaby zaśpiewać. Kiedy tylko skończyła, rozpoczęłam wymienianie wszystkich imion żeńskich osób z naszej rodziny, które mogłyby zaśpiewać zamiast mnie. Na me nieszczęście, każda została odrzucona, a na wyjaśnienia dostałam tylko kilka prostych wymówek. O Liv i Juliet nawet nie śmiałam wspomnieć, o ile pierwsza była zajęta, druga uciekłaby z krzykiem od swojej siostry.
- Zgoda. - i wiedziałam, że będę żałować tej decyzji do końca swojego marnego żywotu.
*****
Wszystko, dosłownie wszystko bym zrobiła zamiast bawienia się w przebieranki, a to było najgorszą męką na świecie. Spojrzałam na strój, w który mnie wcisnęła kuzynka. Długie do kolan, brązowe kozaki, czarna spódnica zakończona granatową falbanką, mankiety, biała koszula ze wstążką, biało-granatowa kamizelka, a do tego wszystkiego niebieska różyczka we włosach. Myślałam, że zabiję dziewczynę na miejscu, a teraz szukałam wyjścia z budynku, byleby najdalej od Miry. Otworzyłam pierwsze lepsze drzwi i jak myślicie kogo tam zobaczyłam? Lena i uderzająco podobną do niego blondynkę, która najprawdopodobniej była jego siostrą.
- Myślisz, że jestem jedną z najlepszych uczennic Kolorytu bez powodu? - spytał mnie szept tuż przy moim uchu. Podskoczyłam z piskiem, odwracając się w stronę fioletowookiej. Cyknęła mi fotkę z zadowoleniem, siadając na obrotowym fotelu.
- Możemy zaczynać? - spytała naszą trójkę radośnie.
- Czy przebieranie mnie było konieczne? - jęknęłam z miną męczennicy.
- Kaprys Liv. - odpowiedziała krótko, a ja spiorunowałam ją spojrzeniem.
- Możemy zaczynać. - stwierdziła, jak się później dowiedziałam, Rin. Gdy obydwie poszły przodem, ja wyrównałam krok razem z Lenem.
- Twoja siostra? I ty też śpiewasz? - spytałam.
(strój Sili)
<Len?>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.