Wyszłam ze stołówki z pośpiechem, rozglądając się czy nikogo nie ma. Podwinęłam trochę rękaw, żeby zobaczyć jak na moich rękach samoistnie tworzą się nacięcia. Zacisnęłam usta, obserwując jak strużka krwi brudzi mi ubranie. W przeciwieństwie do blondyna niestety nie miałam przy sobie bandaży, więc poszłam do pokoju. Na moje szczęście nie było współlokatorów i bez zbędnych pytań z ich strony mogłam zacząć opatrywać rany. Odetchnęłam z ulgą i postanowiłam zaczerpnąć świerzego powietrza. Wyszłam na zewnątrz z delikatnym uśmiechem, a kątem oka zauważyłam Lena. Podeszłam do niego, żeby sprawdzić, co robi.
- Ładnie rysujesz. - powiedziałam, nie zwracając uwagi na swoje małe niedomówienie.
- Dzięki. - mruknął, a ja nieco poszerzyłam uśmiech.
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Od Sili, CD Len
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.