sobota, 10 stycznia 2015

Od Sili, CD Len

Przez większość dnia modliłam się, żeby skrócono me cierpienie, gdy Juli patrzyła na mnie swoimi oczami kotka ze Shreka. Westchnęłam przeciągle, patrząc na kuzynkę ze zrezygnowaniem i otworzyłam ramiona, chcąc przytulić kuzynkę. 
- To było nieczyste zagranie, ale nie umiem się na ciebie gniewać. - przyznałam z nutą rozbawienia, a niebieskowłosa z tryumfem się uśmiechnęłam, dosłownie dusząc mnie i nie chcąc puścić. Koniec końców obydwie poszłyśmy na lekcje. Może i niby byłam obecna na zajęciach, ale myślami byłam nadal przy wczorajszym dniu. Ledwo zdążyłam na ciszę nocną, ale nie narzekałam. Na lunchu usiadłam sama, ponieważ nie chciałam zostać przytulona (czyt.uduszona) przez Linette. Zupełnie tak jak w tedy, gdy Len przytulił mnie z okrzykiem "W końcu ktoś normalny", uśmiechnęłam się pod nosem. Byłam tak zamyślona, że nie zauważyłam, kiedy blondyn się przysiadł, dopóki się nie przywitał. 
- Po lekcjach? - powtórzyłam, niczym echo. - Raczej nic. - oprócz ogarnienia trójki, lub ile tam jeszcze ich będzie, kuzynostwa, na co nie miałam najmniejszej ochoty, nic. 
- A co? - spytałam, uśmiechając się lekko. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.