Akurat próbowałam swojego dania, kiedy usłyszałam swojego kuzyna, no ludzie jak można wchodzić do domu bez pukania? Spojrzałam na niego zaskoczona
- Mogę wiedzieć co tu robisz? - zapytałam praktycznie przylegając do Satoru
- To jest wampir! - warknął, no tak zapomniałam powiedzieć Satoru, że od pewnego czasu, ten idiota zaczął się zadawać z wilkołakami, nie było by w tym nic złego, gdyby nie fakt, że tutejsi zmiennokształtni wręcz nienawidzą wampirów, zresztą nie lubili nikogo kto był innej rasy, Zack nie miał w sobie nic z wilkołaka, ale jak sam stwierdził nie będzie się przyznawał kim jest.
- Brawo! Zgadłeś - zaśmiał się Satoru
- Wyjdź z tond i nawet mnie nie denerwuj - powiedziałam jedynie nakładając śniadanie na talerze i nalewając soku
- Zależy Ci jedynie na jej krwi - podszedł do nas bliżej - Zrobiłeś sobie z niej chodzącą stołówkę, ja wiem jak wy robicie - powiedział stając naprzeciwko Satoru, spojrzałam na niego, jednak jego twarz była obojętna
- Widać, że gadałeś jedynie z wilkołakami, to przykre, że tak tu o nas myślą. Jednak jesteś w wielkim błędzie tak jak i Twoi włochaci przyjaciele, ciekawe, że Cię zaakceptowali jak nie masz nic z nimi wspólnego - mówił, nie zmieniając wyrazu twarzy
- Bierz to po co przyszedłeś i wyjdź mi z tego domu - powiedziałam poważnie, ze wściekłością wyszedł z kuchni, słyszałam jak jedynie bierze coś z salonu i trzaska drzwiami - Przepraszam za niego to idiota, od jakiegoś czasu myśli, że może zmienić swoją rasę i stać się wilkołakiem - podałam do stołu - Nie ma się co przejmować, choć jeść i idziemy na plaże - powiedziałam z uśmiechem, kiedy nagle przycisnął mnie do ściany
- Wierzysz mu? - zapytał
- Oczywiście, że nie - powiedziałam oburzona, jednak gdy poczułam jego usta na swoich to wszystko minęło
- Chodźmy jeść - powiedziałam jedynie z uśmiechem.
Usiedliśmy naprzeciwko siebie zajmując się jedznie
- Nawet dobre - zaśmiał, gdy skończył jak zawsze pierwszy. Posprzątałam po śniadaniu po czym wzięłam torbę i uciekłam do łazienki. W końcu wyszłam przebrana. Chłopak chwycił mnie za łapkę i ruszyliśmy ku plaży. Ściągnęłam rzeczy zostając w samym stroju
- To jak idziemy pływać? - zapytałam z uśmiechem
( Satoru?)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.