niedziela, 4 stycznia 2015

Od Tai Cd. Satoru

Chłopak zaśmiał się jedynie i wziął bluzę cofając się do łazienki, dotknęłam swoich policzków, które dalej były rozpalone, jednak zawsze miałam wytłumaczcie, jakim była moja gorączka. Chłopak po chwili wyszedł, wyglądał całkiem fajnie, jednak minie trochę czasu zanim przyzwyczaję się do jego normalnego wyglądu.
- No nie jest źle - przyznałam
- No wiesz co, starałem się - zrobił oburzoną minie
- Dobrze, niech Ci będzie wyglądasz świetnie - przewróciłam oczami
- Jadłaś coś? - zapytał chyba orientując się, że dalej siedzę w piżamie
- Zjem kolację - machnęłam ręką, przez 30 minut nadawał mi, żebym coś zjadła więc otwarłam jakieś ciastka, które po chwili zniknęły, oczywiście nie jadłam ich tylko ja. Siedzieliśmy jakiś czas rozmawiając, śmiejąc się, nawet dobrze się czułam w jego towarzystwie, chociaż za nic w świecie nie umiałam wyczytać jego intencji, niestety nie należał do tych z których czytało się jak z otwartej księgi.
- Będę musiała Cię wygonić - powiedziałam wstając
- A może ja nie chce iść - powiedział z uśmiechem jak zawsze pokazując kły
- Nie pytam czego chcesz - pokazałam mu język - Muszę jeszcze lekcje zrobić - wyjaśniłam
- Dobrze księżniczko, ale widzę Cię jutro rano na śniadaniu - podszedł do mnie - Inaczej będzie kara - wyszeptał mi do ucha po czym wyszedł. Bez słowa zamknęłam drzwi i usiadłam do biurka, po kilku minutach wróciła moja współlokatorka. Poszłam się wykąpać i położyłam do łóżka, praktycznie usnęłam po kilku minutach. Rano jak zawsze ubrałam się i zeszłam na śniadanie, kiedy na korytarzu złapała mnie dyrektorka
- Taiga, prawda? - zapytała
- Tak, a o co chodzi? - zapytałam zaskoczona
- Proszę za mną - powiedziała jedynie idąc do gabinetu, westchnęłam i udałam się za nią - Pójdziesz do miasta i będziesz rozdawać ulotki, masz się uśmiechać i ładnie wyglądać, oto mundurek z lekcji jesteś zwolniona - wcisnęła mi mundurek w ręce
- Dlaczego ja? - zapytałam zaskoczona - Przecież ja jestem z wydziału mroku i...
- No właśnie, dlatego masz iść - powiedziała poważnie - Każdy z wydziału mroku musi być bardziej otwarty na ludzi i musicie być trochę myli
- To wbrew mojej naturze - mruknęłam
- Bez dyskusji - huknęła na mnie, nie chcąc  jej wnerwiać i robić sobie jeszcze większych kłopotów wyszłam z jej gabinetu. Jedyny plus jest taki, że nie będzie mnie w szkole
- Miałaś być na śniadaniu - poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu - Rozumiem, że chcesz abym Cię ukarał
- Zjem, ale jak się przebiorę - powiedziałam odwracając się - Idę na miasto, rozdawać ulotki, więc paa - powiedziałam radośnie wysyłając mu buziaka i znikając na schodach
W mieście jak głupia się uśmiechałam i rozdawałam jakieś ulotki, niby że nasza szkoła jest świetna i pomimo iż jesteśmy zamknięci to każdy jest szczęśliwy. Ponoć jest to po to, żeby ludzie nic nie podejrzewali. W końcu skończyłam i mogłam wracać, szłam powoli po chodniku, kiedy zauważyłam na ziemi Satoru. Podeszłam do niego lekko zdziwiona
- Dlaczego siedzisz na ziemi? - zapytałam nachylając się

- Co Ty masz na sobie? - zapytał zaskoczony moją obecnością
- Mundurek, aż tak fatalnie na mnie leży? 

( Satoru?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.