Nie wiem dlaczego poczułam się aż tak fatalnie, jednak długi wypoczynek dobrze mi zrobił, jednak martwił mnie fakt, że spałam u Satoru, nie dosyć, że musiał czuwać nade mną całą noc co widać po jego podkrążonych oczach, to jeszcze nie poszedł na lekcje
- Powinieneś być na lekcjach - powiedziałam siedząc na łóżku
- Jeden dzień - wzruszył ramionami podając mi woreczek z kanapkami i owocami, szczerze to zrobiło mi się trochę głupio, pierwszy raz ktoś tak o mnie dbał. Zaczęłam powoli jeść co jakiś czas patrząc na niego
- Nie spałeś - powiedziałam, gdy przełknęłam ostatni kęs
- Przecież spałem przed chwilą - powiedział z uśmiechem
- Pójdę do higienistki po zwolnienie i zaniosę dyrektorce wyjaśniając sytuację, żebyś nie miał problemów - powiedziałam kładąc nogi na ziemi
- Może pójdę z Tobą? - zapytał od razu siadając obok. Uśmiechnęłam się lekko i wtuliłam w niego
Poczułam jedynie jego rękę na głowię, która głaskała mnie delikatnie
- Dziękuje - mruknęłam jedynie - Prześpij się, jutro jedziemy nad morze - powiedziałam z uśmiechem wstając
- Jesteś pewna, że dasz radę jutro jechać? Możemy przełożyć to na za tydzień - powiedział łapiąc mnie za rękę
- Tak już mi lepiej, wezmę jakąś tabletkę wyśpię się porządnie, Tobie radze to samo, jutro o 11 mamy pociąg więc tak przed 10 widzimy się na śniadaniu - powiedziałam jedynie z lekkim uśmiechem wychodząc
Poszłam do higienistki, która zaczęła mnie badać
- Odkryłaś już swój talent? - zapytała nagle
- Tak - pokiwałam głową
- Jesteś pewna, że jest to ostateczna faza? - pytała dalej zapisując coś
- No nie... odkryłam to dopiero rok temu
- A więc nie ma się czym martwić - przerwała mi - Możliwe, że się kształtuje dlatego możesz mieć gorączkę i czuć się zmęczona i ospała. Dam Ci tabletki na wzmocnienie, bierz je codziennie, a nie powinno się to powtórzyć i staraj się oszczędzać, dostaniesz zwolnienie z samoobrony na tydzień - wypisała mi zwolnienie po czym podała leki, oczywiście zwolniła mnie też z dzisiejszych zajęć. Podziękowałam miło i wyszłam udając się do dyrektorki. Usiadłam na krześle naprzeciwko, podając jej papiery.
- Chciałam również powiedzieć, że w tym czasie był ze mną Satoru ponieważ nie czułam się zbyt dobrze - wyjaśniłam
- Mhm - mruknęła jedynie zapisując na kartce dane - Zwolnię was, ale proszę wcześniej bez takich numerów, i od razu idź do higienistki. Teraz już jest dobrze rozumiem?
- Tak - kiwnęłam głową
- Świetnie, bo przyszedł list od Twojej cioci - podała mi kopertę w której wyczuwalne były klucze, zapewne od domku - I również napisała, że na weekend nie będzie Cię w szkolę, więc baw się dobrze - wróciła do swoich papierów, nie chcąc jej przeszkadzać wyszłam z gabinetu. Poszłam do swojego pokoju i połknęłam tabletkę otwierając list
Droga Taigo!
Przysyłam Ci kluczę do domu, oraz zwolnienie ze szkoły, jak wiesz jesteś niepełnoletnia i nie możesz od tak wyjechać. Jednak ja nie mam nic przeciwko, abyś się trochę rozerwała, wyślij mi później zdjęcia z tym chłopakiem, z którym jedziesz jestem ciekawa jak wygląda. Jak przyjedziecie możliwe, że będzie tam jeszcze Twój kuzyn z kolegami , ale nie martw się kazałam mu się nie wtrącać i wracać do domu, jak będzie bałagan od razu do mnie dzwoń. Baw się dobrze!
Całuje!
Ciocia Titi
Z uśmiechem położyłam się na łóżko, zasypiając.
~ Rano ~
Obudziłam się z wielkim uśmiechem, od razu idąc do łazienki, musiałam się odświeżyć i jeszcze spakować. Wczorajszy dzień cały przespałam więc nawet nie miałam kiedy. Wyszłam odświeżona zawiązując wstążki na włosach. Zaczęłam się pakować biorąc najważniejsze rzeczy, bielizna, strój kąpielowy, rzeczy na zmianę, jakieś lekkie buty, kosmetyczka i tym podobne. O 10 zeszłam na stołówkę, kiedy zauważyłam Satoru od razu do niego podeszłam, rzucając mu się na szyję
-Widzę, że już się dobrze czujesz - zaśmiał się przytulając mnie i łapiąc równowagę
- Oczywiście, idziemy jeść i jedziemy - pomachałam mu kluczami przed nosem - Ciocia do mnie już pisała i przysłała klucze wszystko załatwione - powiedziałam podekscytowana
- Dobrze spokojnie mamy jeszcze trochę czasu - zaśmiał się całując mnie delikatnie
- Tylko godzinę, dalej chodź - pociągnęłam go w stronę jedzenia, sama wzięłam byle co i zjadłam w 5 minut. Po ogarnięciu się czekaliśmy już na pociąg, cały czas się uśmiechałam
- Muszę wziąć tabletkę - powiedziałam nagle wyciągając butelkę z wodą, kompletnie o niej zapomniałam
- Na co to? - zapytał od razu
- Na odporność, mam się teraz nie przemęczać zbytnio bo podobno kształci się moja moc, dlatego czasami mam gorączkę i jestem senna - wyjaśniłam po czym przyjechał nasz pociąg - To nasz - powiedziałam łapiąc chłopaka za rękę i wchodząc do środka zajmując jedno z miejsc. Gadaliśmy i śmialiśmy się ze wszystkiego jak dzieci w podstawówce. Jednak w końcu oparłam głowę o jego ramię i usnęłam
Poczułam, że ktoś dźga mnie w brzuch, otwarłam oczy i ujrzałam roześmianą buzię Satoru
- Jesteśmy Taiguś - zaśmiał się
- Już? - przetarłam oczy
- Tak - wstał podając mi rękę - Chodź bo pojedziemy dalej
- Idę - powiedziałam radośnie łapiąc go za rękę.
Odnalezienie domku zajęło nam chwile, co najlepsze był właściwie na plaży. Stanęłam obok domu i patrzyłam z wielkimi oczami na morze, tyle wody w jednym miejscu. Widok był cudowny, pewnie dla kogoś kto jest tu co rok nie jest to coś nadzwyczajnego, jednak ja widziałam morze pierwszy raz, co prawda było już trochę późno i ludzi praktycznie już nie było, ale to akurat plus. Poczułam rękę Satoru na swojej tali
- Ładnie tu - powiedziałam dalej patrząc na spokojną wodę - Pójdziemy jutro popływać? - spojrzałam na niego
- A nie chcesz dzisiaj? - nasze spojrzenia się spotkały, obydwoje lekko się uśmiechnęliśmy
- Dzisiaj już jestem trochę zmęczona - pokazałam mu język biorąc swoją torbę i wkładając klucz do zamka, jednak... Drzwi były już otwarte. Satoru również to zauważył i wszedł pierwszy rozglądając się, od razu usłyszałam znajomy mi głos
- Kim jesteś i co tu robisz?! - od razu weszłam, żeby nie doszło do rękoczynów, zwłaszcza, że mój kuzyn i jego kolega najpierw biją później pytają. Od razu zauważyłam ich stojących przy kominku
Podeszłam do bruneta
- Zack Ty idioto miało Cię tu nie być! - warknęłam na niego
- Miałem na Ciebie zaczekać - mruknął patrząc na Satoru
- Nie, nie miałeś, sio! - warknęłam, pomruczał coś pod nosem, po czym wyszedł razem z kolegą, odwrócił się jeszcze do nas jednak widząc moją minę
Szybko wyszedł przeklinając pod nosem.
- To był... - zaczął Satoru
- Mój kuzyn i jego kolega - westchnęłam - Idę się wykąpać - uśmiechnęłam się wchodząc na schody - Rozgość się - krzyknęłam, jednak w pokoju zorientowałam się, że nie mam piżamy. Zeszłam na dół ciągnąć Satoru za koszulkę
- Mogę dostać jedną Twoją koszulę? - zapytałam cicho i niepewnie
- Chcesz chodzić w moich rzeczach? - zaśmiał się
- Zapomniałam piżamy - wyjaśniłam krótka z lekkimi rumieńcami
- Trzymaj - wyciągnął jakąś koszulę z uśmiechem
- Dzięki - Powiedziałam szybko idąc na górę. Wzięłam krótki prysznic ubierając koszulę chłopaka i schodząc na dół. Satoru chyba był w łazience na dole więc usiadłam na kanapie czekając na niego
( Satoru? :D Końcówka taka se, ale się spieszyłam )







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.