Patrzyłem przez jakiś czas na połączenie odcieni fioletowego na obrazie
Tris. Było to naprawdę odmienne zjawisko miło zobaczyć to oczami innej
osoby. Dziewczyna ewidentnie dodała temu trochę światłości, w tedy gdy
ja widziałem jedynie mrok w tym zjawisku. Po nacieszeniu oczu obrazem
wróciłem do książek, przeczytałem jedną dość krubą księgę i zdziwiłem
się tym że Tris jeszcze nie wróciła, chociażby po swoją prace. Wstałem i
odstawiłem ksiąge na miejsce a resztę schowałem do torby. Ruszyłem do
pokoju przyjaciółki, który znajdował się na drugim piętrze i zapukałem.
- Kto tam? - Usłyszałem głos ze środka
- Toma - Odparłem
- Wejdź..
Kiedy otworzyłem drzwi tylko ona była w pokoju, leżała na łóżku z głową położoną na poduszce ściskając ją mocno.
- Coś się stało? - Spytałem wchodząc
- Nic... Co chciałeś? - Dodała
- A tak... zostawiłaś swoje rysunki - Położyłem je na biurku
- Dzięki - Wyszeptała
- Na pewno wszystko ok? - Dopytałem zmartwiony
- Nie nie jest okej! - Nagle dziewczyna wybuchnęła - Wczoraj ojciec
próbował mnie zabić, pobiłam go i teraz pewnie będę miała przechlapane,
ten pijak zabił mi matkę! - Nagle umilkła i spuściła głowę -
przepraszam... - Wyszeptała
Podszedłem i ją przytuliłem
- Hej... już spokojnie - Wyszeptałem
Szczerze sam miałem ochotę zrobić coś temu padalcowi, bo serce mi się krajało gdy widziałem przyjaciółkę w takim stanie
< Tris? >

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.