niedziela, 4 stycznia 2015

Od Tris C.D. Toma

- Tak, gdzieś tu mam - powiedziałam, grzebiąc w torbie. Usiadłam obok Toma i wyciągnęłam dziennik. - To jest ten. Nie jest to dokładnie to co widzieliśmy, ale tak wygląda barwniej. To połączenie różnych odcieni fioletu, zamienia ten obraz w obrazek, który może pozwolić uspokoić się, mimo, że uważa się go za niekonwencjonalny i prowokujący. Zaś odcienie fioletu stały się symbolem młodości i poszukiwania wolności. Podoba ci się?



Zanim Toma odpowiedział rozległ się głos dyrektorki w głośnikach:
- Beatrice Prior proszona do gabinetu dyrektorki.
- Czemu? - zapytał mnie Toma.
- Nie mam pojęcia. Widzimy się za chwilę - powiedziałam i biorąc torbę, poszłam do gabinetu. Nie pukając, weszłam do pokoju i usiadłam na krześle. - Słucham?
- Znaleźliśmy kogoś na dworze, leżał nieprzytomny. Został pobity, akurat, wtedy kiedy spóźniłaś się na lekcje literatury, czy to ty go pobiłaś?
Przypomniałam sobie ten dzień, kiedy wyszłam na przerwę, a mój kochany tatuś, pijak i morderca przyszedł i chciał mnie zabić. Poukładałam sobie myśli i zaczęłam mówić.
- Tak to ja go pobiłam. Gdy wyszłam po lekcji na przerwie na dwór, napadł mnie mój tata i jego kolega. Chciał mnie zabić, więc ich pobiłam. Ratowałam siebie, ale jeśli za to wylatuje się ze szkoły to mogę odejść.
- To twój ojciec? - zapytała dyrektorka.
- Tak. Uciekałam z domu, gdy on zabił moją mamę i cały czas chlał, a potem się od niego wyprowadziłam. Mogę już iść?
- Tak, ale nie myśl, że to już koniec, gdy rzekomo, twój ojciec, dojdzie do siebie, zobaczymy czy nie kłamałaś. Idź już - odpowiedziała kobieta, a ja wyszłam z gabinetu i nie myśląc o tym, że zostawiłam swoje rysunki u Toma, wróciłam do siebie, rzucając torbę na podłogę i kładąc się na łóżku.

<Toma?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.