- Tak, gdzieś tu mam - powiedziałam, grzebiąc w torbie. Usiadłam obok
Toma i wyciągnęłam dziennik. - To jest ten. Nie jest to dokładnie to co
widzieliśmy, ale tak wygląda barwniej. To połączenie różnych odcieni
fioletu, zamienia ten obraz w obrazek, który może pozwolić uspokoić się,
mimo, że uważa się go za niekonwencjonalny i prowokujący. Zaś odcienie
fioletu stały się symbolem młodości i poszukiwania wolności. Podoba ci
się?
Zanim Toma odpowiedział rozległ się głos dyrektorki w głośnikach:
- Beatrice Prior proszona do gabinetu dyrektorki.
- Czemu? - zapytał mnie Toma.
- Nie mam pojęcia. Widzimy się za chwilę - powiedziałam i biorąc torbę,
poszłam do gabinetu. Nie pukając, weszłam do pokoju i usiadłam na
krześle. - Słucham?
- Znaleźliśmy kogoś na dworze, leżał nieprzytomny. Został pobity,
akurat, wtedy kiedy spóźniłaś się na lekcje literatury, czy to ty go
pobiłaś?
Przypomniałam sobie ten dzień, kiedy wyszłam na przerwę, a mój kochany
tatuś, pijak i morderca przyszedł i chciał mnie zabić. Poukładałam sobie
myśli i zaczęłam mówić.
- Tak to ja go pobiłam. Gdy wyszłam po lekcji na przerwie na dwór,
napadł mnie mój tata i jego kolega. Chciał mnie zabić, więc ich pobiłam.
Ratowałam siebie, ale jeśli za to wylatuje się ze szkoły to mogę
odejść.
- To twój ojciec? - zapytała dyrektorka.
- Tak. Uciekałam z domu, gdy on zabił moją mamę i cały czas chlał, a potem się od niego wyprowadziłam. Mogę już iść?
- Tak, ale nie myśl, że to już koniec, gdy rzekomo, twój ojciec, dojdzie
do siebie, zobaczymy czy nie kłamałaś. Idź już - odpowiedziała kobieta,
a ja wyszłam z gabinetu i nie myśląc o tym, że zostawiłam swoje rysunki
u Toma, wróciłam do siebie, rzucając torbę na podłogę i kładąc się na
łóżku.
<Toma?>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.