Cała ta sytuacja była jakaś popieprzona. Gdyby nie moje przywidzenia, że
pójście do baru kilkanaście kilometrów od domu jest wspaniałym
pomysłem, nic takiego by się nie stało. Te wydarzenia były ostatnimi, o
których bym pomyślał. Najgorsze było to, że nie wiedziałem czy wszystko
było w porządku z Sekabe, Chociaż ona tak nie twierdziła, była bardzo
pijana, dosłownie czuć od niej było zapach alkoholu. Co prawda
zaprzeczała, że coś z nią nie tak, jednak ja i tak nie miałem do końca
pewności. Z mojego odczucia ze mną też nie było kolorowo. Miałem
wrażenie, że mój nos jest złamany, a brzuch z każdym ruchem kuł mnie
coraz bardziej. Nie dałem tego po sobie poznać, ale w środku wiłem się z
bólu.
Odprowadziłem Sekabe do pokoju, z początku myślałem, że każe mi się jak
najprędzej stąd wynosić i nigdy nie wracać. Za jej pozwoleniem powoli
wszedłem do jej mieszkania rozglądając się dookoła. Jej pokój był
podobny do mojego, zapewne każde lokum tutaj wyglądało podobnie.
Zauważyłem, że dziewczyna mieszka sama, na razie nie ma żadnego
współlokatora. Kilka kropel mojej krwi spadło na beżowy dywan znajdujący
się w holu mieszkania. Starałem się wytrzeć plamę butem, ale tylko
pogorszyłem sprawę.
Zrobiłem wszystko to, co kazała mi Sekabe, między innymi dlatego, że
chciałem już mieć to z głowy i za nic w świecie nie chciałem, żeby
oglądał mnie lekarz. Co prawda miałem już dość tych wszystkich maści i
lekarstw, ale na nic i tak by się nie zdawały moje prośby.
Usłyszawszy słowa dziewczyny, że powinienem wracać do siebie zrobiłem
minę skrzywdzonego dziecka. Po pierwsze było mi bardzo wygodnie, a po
drugie nie chciałem rozstawiać się z moją towarzyszką.
Pokręciłem przecząco głową.
- Nigdzie się nie wybieram. - spojrzałem na twarz dziewczyny. - Zbyt dobrze mi tutaj. - uśmiechnąłem się.
- Jak cię zrzucę z tej kanapy to już nie będzie ci tak wygodnie. - warknęła. - No już, zjeżdżaj stąd. - dodała.
- Nie możesz mnie tak zostawić. - zrobiłem skrzywdzoną minkę. - Przecież
jestem obolały i taki zraniony, nie możesz mnie teraz wyrzucić, ba,
musisz się mną zaopiekować. - posłałem jej uśmiech.
- Jakbyś nie zaczął bić się z tym facetem to nic by się nie stało. -
stwierdziła. - Zresztą wcale nie muszę się tobą opiekować, nie jestem
lekarzem, a jak coś cię boli to pielęgniarka jest na dole. - uśmiechnęła
się sarkastycznie.
- Oj zaopiekuj się mną, tylko na jedną noc, jutro jak się obudzisz już mnie nie będzie, a ja będę spać na podłodze.
- Nie myśl sobie, że się zgodzę. - zrobiła poważną minę, ale widać było, że powoli przekonuje się do tego pomysłu.
- Pamiętaj też, że jesteś całkiem pijana, a jeżeli coś sobie zrobisz? W
każdym razie nie wiem jak mnie stąd wyniesiesz, ale o własnych nogach
stąd nie wyjdę. - Wyszczerzyłem się.
Sekabe tylko przekręciła oczami.
- To jak? Zgadzasz się? - podszedłem do niej bliżej.
- Jeżeli będziesz spać na podłodze i jutro cię nie będzie... No dobra. -
westchnęła i odsunęła się kilka kroków. - Ale jeżeli w nocy chociaż o
milimetr poruszysz się w moim kierunku... - Pogroziła mi palcem. - To
nie ręczę za siebie. - dodała po chwili.
- Dobrze, dobrze. - pokazałem jaki jestem szczęśliwy. - Czy możesz
jeszcze posmarować mnie tą maścią? Mam wrażenie, że za mało posmarowałaś
mnie po nosie. - zdjąłem okulary i przeczyściłem je. Na szczęście nic
im się nie stało.
- Dobra, ale potem już spać.
- Wszystko co każesz. - ukłoniłem się, ale natychmiast tego żałowałem.
- Daj spokój. mruknęła i poszła po apteczkę.
Podszedłem do kanapy i znów rozłożyłem się wygodnie. Wiedziałem, że to nie potrwa długo, ale chciałem nacieszyć się chwilą.
- Nogi z kanapy! - wrzasnęła Sekabe wracając z kuchni z maścią.
Przybrałem pozycję siedzącą i poklepałem siedzenie, żeby dziewczyna
mogła usiąść. Nastolatka pokręciła oczami, ale w końcu zrobiła tak, jak
prosiłem. Odkręciła wieczko i zimnymi rękoma z jakąś gęstą maścią
przejechała po moim policzku i nosie. Nawet najdelikatniejszy dotyk
sprawiał, że cała twarz zaczęła mnie boleć jak diabli, ale zacisnąłem
zęby i dałem się smarować dalej.
W pewnym momencie przez przypadek moje oczy i oczy Sekabe spotkały się.
Uśmiechnąłem się lekko i w przypływie emocji, tak naprawdę nie mając
świadomości moje usta i usta dziewczyny spotkały się. Dopiero po chwili
zdałem sobie sprawę co zrobiłem. Widziałem rumieńce na jej twarzy,
jednak miałem tylko nadzieję, że jak wytrzeźwieje, to całe te zdarzenia
pójdą w niepamięć. Wiedziałem, że to wszystko nie powinno się wydarzyć.
<Sekabe? :D Tylko nie bij w nos xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.