niedziela, 22 lutego 2015

Od Tris CD Jack

- Ohydne jest dla mnie, jak idzie sobie para, trzyma się za rączkę, nagle przystają i zaczynają się całować. Nigdy nie miałam chłopaka, ale dla mnie to jest przesada - powiedziałam. - Więc podsumowując, nie lubię Walentynek. Może wracajmy już, co?
- Ok - odpowiedział chłopak. Po drodze do akademii, rozmawialiśmy o mało ważnych sprawach. Przy akademii pożegnaliśmy się i rozeszliśmy do swoich pokoi. Wróciłam, usiadłam na łóżku i dokończyłam portret Jacka, a potem poszłam spać. Rano poszłam na śniadanie i przysiadłam się do Jacka. Wyciągnęłam z torby jego portret.
- Podobny? - zapytałam. Zanim chłopak odpowiedział, zadzwonił dzwonek, wzięłam dziennik, pożegnałam się i popędziłam na lekcje. Nadzwyczajnie szybko minęły, chociaż, gdy wróciłam do siebie byłam wykończona. A jeszcze ten bal... Przespałam się chwilę, a potem przymierzyłam sukienkę, którą sobie kupiłam. Sięgała do kolan, czarna z koronkowymi rękawami. Nic nadzwyczajnego, ale to dobrze. Nie kupowałam butów na obcasie, bo bym się zabiła, więc wymyśliłam, że pójdę, albo w jakichś balerinach, albo w tenisówkach.

<Jack?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.