Nico jako Kupidyn... Wybuchłam śmiechem, Valorein, pomóż, bo ja tu umrę! Ta wizja choć odrobinę poprawiła mi humor, chociaż myśl, że rodzinka tu przyjedzie skutecznie go pogorszyła. Rodzice tu nie przyjadą już, to pewnik, ale co do braciszka, siostrzyczek i kuzynostwa mam wątpliwości. Evil będzie, mam to jak w banku. Zaraz! Evil w sukience, Silia tak samo, będę musiała przygotować aparat, by to uwiecznić, bo taka okazja więcej się nie powtórzy. Klękajcie narody! Bo dwie osoby, które na widok tej części garderoby uciekały, gdzie pieprz rośnie, będą musiały na balu w nich nie tyle co być, a tańczyć! Uniosłam rozbawiony wzrok na Nico.
- Ale jako przyjaciele, tak? - spytałam z niepewnym uśmiechem, próbując rozszyfrować to, co pojawiło się w jego oczach, ale chłopak uśmiechnął się, kiwając głową. I czemu czuję się, jakbym chciała wykopać słowo "przyjaciele"?
- Czemu nie? Ostrzegam przed moją rodziną, bo potrafią zawalić pytaniami jak nikt. - powiedziałam, szczerząc się jak głupia do sera.
- I liczę, że dasz mi sobie zrobić tobie zdjęcie w tym przebraniu. - poprosiłam, chichocząc pod nosem.
- Ale jako przyjaciele, tak? - spytałam z niepewnym uśmiechem, próbując rozszyfrować to, co pojawiło się w jego oczach, ale chłopak uśmiechnął się, kiwając głową. I czemu czuję się, jakbym chciała wykopać słowo "przyjaciele"?
- Czemu nie? Ostrzegam przed moją rodziną, bo potrafią zawalić pytaniami jak nikt. - powiedziałam, szczerząc się jak głupia do sera.
- I liczę, że dasz mi sobie zrobić tobie zdjęcie w tym przebraniu. - poprosiłam, chichocząc pod nosem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.