westchnałem. poranek przyszedł jak zawsze za szybko. był czwartek.. w sobotre robili jakiś bal. walentynki. z okazji święta muraża? naprawde .prychnałem sam do siebie i zabrałem angela na szybki spacer, potem sie ubrałem i poszedłem po em. ta juz stała gotowa pod pokojem.
-dziendobry księrzniczo -uśmiechnałem się i mocno ją przytuliłem.
-heeeej-mruknęła wtulona w mój bok.
-jak sie spało?-zapytałem i wtuliłem nos w jej włosy.
-hmmm okej nawet.. ale nie mogłam usnąc-westchneła i pociągneła mnie za rękaw .
-idziemy -uśmiechneła sie.
-tak tak-mieliśmy dziś razem lekcje, dzieki bogu .
-nico śpisz?-prychneła em w klasie.
-troszke.. czemu wszyscy są tak podekscytowani .. jezu ile.. teraz dopiero zauważyłem to wszystko-wskazałem dłonią. wszystko było ozdobione na złoto czerwono różowo...
-bal -westchneła em
-ojesu.. naprawde tyle na święto muraży i osoób chorych psychicznie-jęknałem
-co?-em uniosła jedną brew.
-no.. swiety walenty był patronem chorych umysłowo (wygooglaj naprawde xd)-uśmiechnałem sie
-no... zakochanie choroba umysłowa.. niewielka różnica-zachichotała.
-prawda? czy na to trzeba isć?
-ta.. i nadodatek trzeba iść z kimś , jak przyjdziesz sam to bedziesz potem miał podobno pecha.
-poszła byś ?
-no ja ide..
-ale w senise z mną-uśmiechnałem sie niepewnie.
-za co sie przebierasz?-zmieniłą temat..
-kupidyn-wpadłem na pomysł.
-coooooooooo-szczęa jej opadła.
-to jest przebierańców?
-no..
-biała koszula białe spodnie skrzydła i czerwona maska-byłem z siebie dumny.
-ja na słowo kupidyn mam w głowie grube gziecko w pieluszcze ...-nieważne-pokręciła głową starając sie chyba wywalić ten obraz z głowy.
-no to idziesz z mna?-jęknałem jej do ucha prosząco
<pff>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.