Przystanęłam na sali, rozglądając się wokoło. Nigdzie nie dostrzegłam Zayn`a, choć bez bicia mogła przyznać, że tak naprawdę szukałam w tłumie kogoś zupełnie innego. No, nic. Jak widać nie wszyscy jeszcze przyjechali, dyrektorka stała przed drzwiami, wraz ze swoją sekretarką i witała przyjezdnych. Od razu można było stwierdzić, że zebrała się tutaj cała śmietanka towarzyska tego świata. Biznesmeni, aktorki, modelki, pisarze, artyści, kobiety sukcesu, politycy - zupełnie jakby szkolna impreza była wyłącznie okazją do wypromowania szkoły, co chyba w istocie było faktem? Przyjęcie dopiero się zaczynało, zdecydowana większość osób wolała zapewne ,,arystokratycznie" spóźnić, czyli średnio co pięć minut powinniśmy oczekiwać ,,wielkich wejść smoka". Odwróciłam się, słysząc pytanie Tris.
- Nigdzie go nie widzę, choć może mnie nie poznać. Strzelam, że spodziewał się mnie w sukience. - Wzruszyłam ramionami, jednocześnie się uśmiechając. Dostrzegłam kątem oka Feliksa, który wszedł do sali, wpadając jednocześnie na nieznaną mi dziewczynę. Po jej minie, stwierdziłam, że musi mieć parszywy humor i jej nieźle przygadał.
- A temu co znowu? - wymamrotałam, kiwając głową w stronę zirytowanego chłopaka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.