Kiwnęłam głowa, podziękowałam i wróciłam do swojego pokoju. Postanowiłam pogodzić się, na dobry początek tygodnia, z irytującym, bezmózgim stworzeniem, które nadal utrzymuje, że ma wyższe IQ ode mnie. No, dobra - może ma rację, może! Nadal trzymając się wyznaczonego celu, otworzyłam drzwi, chcąc iść, przeprosić Feliksa, a moje zdziwienie nie miało granic, gdy zorientowałam się, że wspomniany osobnik stał u mnie przed drzwiami.
- Mogę wejść? - zapytał cichym głosem, następnie nie czekając na odpowiedź, wślizgnął się z pokoju, dopiero po fakcie dokonanym kiwnęłam niepewnie głową.
Usiedliśmy na łóżku i oboje zaczęliśmy mówić w tym samym momencie, coś jak brzmiało ,,Moja wina" i ,,Przepraszam". Już po chwili zajadaliśmy się naszą słodką, wspaniałą, cudowną, niesamowitą, (wspominałam, że słodką?) tabliczką czekolady mlecznej. Do tego podzieliliśmy się małą butelką archi, którą przytargał ze sobą Feliks.
- Właśnie, wiesz, która to Taiga? - spytał nagle.
Zastanowiłam się przez chwilę, próbując sobie przypomnieć, gdzie słyszałam to imię. No, tak! Dziewczyna od znalezionej bransoletki. Kiwnęłam głowa.
- Masz ją sprawdzić? - spytałam.
- Dyrektorka wyczuła ze swoją zdolnością, że coś z nią jest nie tak. Twierdzi, że opieka mentora powinna jej pomóc wstać na nogi. Podobno zrezygnowała z akademii, ale coś się stało i wróciła. Pójdziesz ze mną, ją przetestować? - spytał, przerywając ciszę, która zapadła po jego poprzednich słowach.
- I zastopować, żebyś nie przegiął? - spytałam domyślnie, a wyraz twarzy chłopaka potwierdził wszystkie moje wątpliwości. Wspólnie udaliśmy się do Pokoju Rogu, ale nikogo w środku nie było, dlatego zostawiliśmy kartkę na drzwiach z poleceniem, aby dziewczyna udała się przebrana w strój sportowy do sali treningowej, gdzie również się udaliśmy, przekomarzając się po drodze.
- Mogę wejść? - zapytał cichym głosem, następnie nie czekając na odpowiedź, wślizgnął się z pokoju, dopiero po fakcie dokonanym kiwnęłam niepewnie głową.
Usiedliśmy na łóżku i oboje zaczęliśmy mówić w tym samym momencie, coś jak brzmiało ,,Moja wina" i ,,Przepraszam". Już po chwili zajadaliśmy się naszą słodką, wspaniałą, cudowną, niesamowitą, (wspominałam, że słodką?) tabliczką czekolady mlecznej. Do tego podzieliliśmy się małą butelką archi, którą przytargał ze sobą Feliks.
- Właśnie, wiesz, która to Taiga? - spytał nagle.
Zastanowiłam się przez chwilę, próbując sobie przypomnieć, gdzie słyszałam to imię. No, tak! Dziewczyna od znalezionej bransoletki. Kiwnęłam głowa.
- Masz ją sprawdzić? - spytałam.
- Dyrektorka wyczuła ze swoją zdolnością, że coś z nią jest nie tak. Twierdzi, że opieka mentora powinna jej pomóc wstać na nogi. Podobno zrezygnowała z akademii, ale coś się stało i wróciła. Pójdziesz ze mną, ją przetestować? - spytał, przerywając ciszę, która zapadła po jego poprzednich słowach.
- I zastopować, żebyś nie przegiął? - spytałam domyślnie, a wyraz twarzy chłopaka potwierdził wszystkie moje wątpliwości. Wspólnie udaliśmy się do Pokoju Rogu, ale nikogo w środku nie było, dlatego zostawiliśmy kartkę na drzwiach z poleceniem, aby dziewczyna udała się przebrana w strój sportowy do sali treningowej, gdzie również się udaliśmy, przekomarzając się po drodze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.