Krążyłam wokół sali, marząc, żeby się stąd zerwać. To nie jest tak, że ja nie lubię bali, po prostu sztywna atmosfera gryzie mnie w tyłek. Zastanawiam się, jakim cudem żeńska połowa mojej rodziny pała do tego namiętnością. Przecież można oszaleć. Pot, smród zbyt wyperfumowanych dam, które są tak samo elokwentne w wyrzucaniu z siebie inwektyw, jak każdy portowy marynarz. Jeżeli jeszcze raz ktoś mnie potrąci łokciem, to zastanowię się nad swoim stosunkiem do przemocy fizycznej. Walić między oczy to my, nie nas. W końcu udało mi się przedostać na korytarz, chcąc uciec od panującego wokół zaduchu, gdy uderzyłam głową o czyjś tors. Już po chwili wesoło gawędziłam z Zayn`em.
- Zdecydowanie muszę cię kiedyś zmusić do założenia sukienki, to będzie cudowne! - parsknęłam śmiechem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.