Bitwa słowna z Feliksem rozgorzała się na dobre, ale w dość pozytywnym sensie. Oboje nie braliśmy naszych przekomarzań na serio, tym bardziej, że znał mnie z tej strony doskonale. To cud, że w ogóle na co dzień przestałam nosić męskie ciuchy, więc i tak powinien przymknąć oko na mój dzisiejszy ubiór. Wyszliśmy na korytarz, pragnąć zaczerpnąć świeżego powietrza. Przysięgam, że oboje przesiąkliśmy zapachem nadmiernej ilości perfum, które wylały na siebie przyjezdne damy. W oddali zauważyłam Tris, do której pomachałam.
- Jak mija ci bal? - spytałam z uśmiechem, starając się ignorować morderczy wzrok Feliksa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.