Rudowłosa przez chwilę patrzyła na nas tępo, jednak w kilka chwil także wybuchła śmiechem.
- Leoś żoną... Muszę go kiedyś ubrać w suknie ślubną. - wydusiła w przerwach od śmiechu. Gdy się mniej więcej ogarnęła, spojrzała na nas z rozbawionym uśmieszkiem.
- Ale skoro mój braciszek jest żoną, czemu nie zaproszono mnie na ślub? Czuję się dotknięta. - powiedziała, chwytając się teatralnie za serce z radosnymi iskierkami w oczach. Zachichotałam pod nosem, wzruszając ramionami.
- Nie wiem, spytaj jego męża. - odpowiedziałam żartobliwie, spoglądając na Nico.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.