- Bardzo chętnie - uśmiechnęłam się i poszłam z chłopakiem. Gdy już siedzieliśmy, popijając czekoladę, wróciłam do pytania chłopaka.
- Pytałeś się, co się stało z moim laptopem. Sam mi sformatował dysk, a potem nie chciał się włączyć. Poprosiłam ich, żeby odzyskali moje dane i naprawili go - przerwałam, żeby łyknąć napój. - No i naprawili.
- To dobrze - odpowiedział chłopak. - Słyszałaś, że za cztery dni jest bal walentynkowy?
- Tak - mruknęłam.
- Idziesz?
- Muszę, dyrektorka kazała. Beznadziejnie. Nie mam ochoty, ale muszę iść, po co?! Przyjdę na chwilę, powiem, że się źle poczułam i pójdę. A z resztą i tak nie mam partnera - odpowiedziałam na pytanie Jacka. Jak dla mnie nie powinien być przymus pójścia na bal, bo może ktoś nie chce (ja). - A ty idziesz? Którą zaprosiłeś? - oparłam twarz na ręce, czekając na odpowiedź.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.