piątek, 20 lutego 2015

Od Juli, CD Meian

Niemej wiedźmy? Mokrej wiedźmy? Uniosłam jedną brew, zastanawiając się kto ma takie przezwiska, ale na myśl przyszły mi od razu dwie osóbki, których imion nie wypowiedziałam na głos. Przestałam pożerać czekoladę i przyglądałam się ich kłótni z pozornie bezpiecznej odległości. Kiedy poduszki zaczęły latać, a kłótnia weszła na wyższy poziom, schowałam się gdzieś w kącie odrobinę rozbawiona, słysząc co barwniejsze słowa. W końcu czarnowłosy wyszedł, trzaskając drzwiami, a do moich uszów doszły słowa Meian.
- Najpierw niby spokojna rozmowa, później kłótnia, podczas której najlepiej się gdzieś schować, a na koniec dziesięciominutowy foch z przytupem. - rzuciłam jej rozbawione spojrzenie. Chociaż z tego, co tu słyszę, powinnam zacząć oszczędzać na schron, bo do końca balu nie dożyję. Rodzinka, a teraz znajomi nowopoznanej, chyba zrobię dzisiaj wyjątek, uwierzę w bogów i się do nich pomodlę, tfu! Wypluj to Juliet, zaczynasz bredzić od rzeczy. Jestem ateistką i nią pozostanę, bo modlenie się do Valorein jest ostatnią rzeczą, ktorej bym pragnęła. 
- Wy też się nieźle dogadujecie. - powiedziałam z nieznacznym uśmiechem. 

Jakbym mogła nie pamiętać starego NAC? xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.