Czyli mieszkam z kimś kto w każdej chwili może podpalić cały pokój? Nie no zarąbiście o takim czymś marzyłam przez całe swoje życie. Spojrzałam przez okno, gdzie świeciło słońce
- Ładna pogoda - powiedziałam nie odrywając wzroku
- Prawda... - powiedział nie bardzo wiedząc o co mi chodzi. Po chwili słońce przysłoniły ciemne chmury, zaczęły się grzmoty i błyski, gdy tylko oderwałam wzrok, pogoda wróciła to swoje pierwotnego stanu
- Kontrolujesz pogodę? - zapytał z uśmiechem, siadając na swoje łóżko
- Nie do końca, kontroluje burzę. Deszcz, pioruny, tornada same kataklizmy - wzruszyłam ramionami - Jakiej jesteś rasy? - zapytałam z ciekawości
- Należę do tak zwanych dzieci ognia, a Ty? - Ciekawe jeszcze nigdy nie słyszałam o takiej rasie, ale czy człowiek nie uczy się całe życie?
- Diabeł, upadły anioł, szatan mów jak chcesz - wzruszyłam ramionami - Jednak wszyscy mówią mi Tai - Idę po coś do jedzenia - dodałam po czym wyszłam z pokoju. Na stołówce wzięłam jakąś sałatkę z kurczakiem, była nawet smaczna. Gdy wracałam do pokoju, zauważyłam małą bransoletkę na schodach. Tak mam szczęście do znajdowania cudzych rzeczy. Była na niej zawieszka z literką M i Z, a pomiędzy nimi było serduszko. Domyśliłam się już, że chodzi o mojego współlokatora. Weszłam do pokoju, jednak jego już tam nie było. Położyłam jak miewam jego własność na poduszkę. Sama opadłam na swoje łóżko, a po kilku minutach ogarnął mnie błogi sen.
( Zayn?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.