Kiwnąłem głową na ,,Do zobaczenia" i ruszyłem na podbój miasta. W sumie za bardzo nie miałem gdzie iść, dlatego na resztę czasu zapodziałem się w pobliskim barze, w myślach kalkulując predyspozycje dziewczyny. Zaraz po dzisiejszych zakupach miałem zamiar zaciągnąć ją na testy, więc dobrze się składa, że wymieniłem dziś karty. Choć poruszenie odnośnie półświatka falochronów trochę mnie dziwiło. Od dawna w Gospodzie nie było tyle ludu, co dzisiaj, nie wspominając, że wiele z nich miało karty, których normalnie się z sejfów nie wyjmuje. Żałowałem, że z akademii nie mam bezpośredniego dostępu do jakiejkolwiek Gry, może wtedy udałoby mi się dowiedzieć, co się dzieje. Z drugiej strony dyrekcja i miejscowa władza powinny już dawno zauważyć panujące wokół poruszenie, a oni wyprawiają bal? Coś mi się nie zgadzało, miałem dziwne wrażenie, że czeka nas kilka niespodzianek. Po godzinie ruszyłem ku miejscu spotkania, gdzie zaczekałem na Tris.
- Kierunek, sklep z bronią. To najpierw, czym chcesz walczyć? - spytałem.
- Kierunek, sklep z bronią. To najpierw, czym chcesz walczyć? - spytałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.