Czyli miałam rację, myśląc, że zna Silen, ale Emmalice? O tym kompletnego pojęcia nie miałam. Czuję się urażona, że nic o tym nie wiem, ta zniewaga krwi wymaga! Obróciłam głowę w stronę drzwi i nieznanego mi osobnika, trzymając w dłoni czekoladę, którą powoli pożerałam. Kiedyś nabawię się cukrzycy, to pewnik, ale póki co, cieszmy się słodyczami.
Jednak wracając do nieznajomego, mówił coś o Jeźdźcach Apokalipsy, a reakcja Meian mówiła dużo, a zarazem niewiele. Znali się, to było widać na pierwszy rzut oka, i zdaje się, że dość dobrze.
- A o kim mowa? - spytałam, przełykając słodkość. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale ja już zdążyłam nastąpić na kilka wyższych, więc i tak będę się tam smażyć. Moje oczy zrobiły się jaśniejsze, a ja resztkami woli powstrzymywałam wszechogarniające mnie zainteresowanie. Jeszcze tylko brakuje, żebym zaczęła świecić ślepiami i nie mam tutaj na myśli związku frazeologicznego, Mira mnie by zabiła. A skoro mowa o siostrze, przypomniała mi się informacja o balu... Ugh! Błagam, żeby nie miała czasu, ale znając moje szczęście, znaczy się jego brak, znajdzie jakiś wolny dzień i tu przyjedzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.