Widząc minę chłopaka parsknęłam śmiechem, aż w końcu zaczęłam niekontrolowanie chichotać. Cieszyłam się, że wszystko wróciło do normy. Przez dłuższy czas gawędziliśmy wesoło, gdy Zayn musiał już iść, bo nastała cisza nocna. Jak zwykle nie mogłam spać, więc założyłam słuchawki na uczy, puściłam muzykę i zaczęłam czytać jakąś książkę. Nie mogłam się na niczym skupić, litery skakały mi przed oczami, a słowa piosenek wlatywały jednym uchem, drugim wylatywały. W końcu zrezygnowana wstałam, dziękując w duchu, że współlokatorzy na te jedną noc postanowili się wynieść - w sumie nie chcę wiedzieć gdzie spali, ale od rana ich właściwie nie widziałam. Skierowałam się w stronę okna, usiadłam na parapecie i zatopiłam się w myślach, podgryzając czekoladę. Jęknęłam, widząc zza oknem kruka, który stukał nóżką w okno. Z motywacją ,,Szlag by to trafił", otworzyłam okno, następnie odwiązałam tasiemkę od nogi ptaka, przytrzymującą list. Rozwinęłam rulonik, przeczytałam treść i parsknęłam śmiechem, wykorzystując mój limit rozbawienia na dzisiejszy dzień.
Tęskniłaś?
Ratuj się kto może, drżyjcie kolana, klękajcie narody! Znałam tylko jedną osobę, która do przesyłania wiadomości używała kruków. Aktualnie miała być na chrzanionej misji, z chrzanionymi osobami, ale jak widać, nie mieli kogo wziąć do rozwalenia szkoły. Boziu, przecież to będzie nawet bardziej nierozgarnięty bałagan, niż gdyby miałaby się Emmalice z Sili pokłócić. Pokręciłam z niedowierzaniem głową, podpaliłam liścik zapalniczką i wyrzuciłam go do toalety. Przebrałam się w bluzę, wygodnie spodnie do biegania i piętnaście minut później, wciąż ze słuchawkami na uszach, starałam się wybiegać z siebie całą energię, krążąc ścieżkami miejscowego lasu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.