Uśmiech Meian odrobinę mnie przerażał... Nawet nie odrobinę, mogłabym nakręcić horror, w którym straszną rzeczą byłby jej uśmiech, taki który teoretycznie coś zdradza, ale tak naprawdę nie zdradza nic! Mój film dostałby co najmniej Globa, jeśli nie Oskara,
- Yyy... Czemu? Jak na razie nie zapowiada się niesamowita noc dla mnie - powiedziałam. - Możesz mi powiedzieć co tak cudownego się stanie?
- Nie powiem ci. Zobaczysz - uśmiech wielkości banana nie schodził z twarzy Meian. Miałam nadzieję, że to "cudowne coś" odbędzie się szybko, bo chciałam godzinę później być już w pokoju. Mei chwilę później odeszła, a ja zostałam przy stoliku i siedziałam tak przez pół godziny. Marzyłam, żeby znaleźć się u siebie w pokoju, w cichym pokoju i przebrać się w wygodne ciuchy, a nie w sukienkę. Ponieważ od kilku dni źle się czułam (przeziębienie), chciałam iść do pokoju zażyć tabletki, zauważyłam, że w moją stronę zbliża się Feliks i Meian. Miałam nadzieję, że mnie miną bez słowa.
<Feliks, Meian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.