sobota, 21 lutego 2015

Od Feliksa, CD Tris

Kiwałem głową, w myślach wyliczając i analizując umiejętności dziewczyny do predyspozycji zawodowych. W sumie? Czemu by jej testów nie zrobić? Co prawda to nie empka, ale spokojnie znajdzie się parę osób, które byłyby gotowe je przeprowadzić za skromną sumkę. Wiem! Ogarnę ją na balu, pewnie przyjedzie ktoś z Ligi, zawsze można ją zapoznać i polecić komuś. W duchu planowałem już połowę życia zawodowego, ale hej! Sukces mojego (jeszcze nie) podopiecznego, to przecież i mój sukces. Przystanąłem przed dziwną karczmą. Dlaczego dziwną? Nie było żadnego napisu czy szyldu, obwieszczającego funkcję, jakie pełnił budynek. W środku było stosunkowo dużo osób, ale przez okno można było dostrzec, że każdy z gości trzymał w dłoni talie kart. Uśmiechnąłem się, złapałem dziewczynę za rękę i pociągnąłem ze sobą do środka. Pomieszczenie było o wiele większe, niż z zewnątrz mogło się wydawać, podejrzewałem, że jakiś mag majstrował przy powiększaniu pustej przestrzeni. Stoliki były maksymalnie czteroosobowe, przy każdym stało krzesło. Ściany zostały bogato ozdobione obrazami, malunkami i ikonami. Podłoga skrzypiała, gdy ktoś się po niej poruszał. Mimo, że na zewnątrz nie było słychać żadnego dźwięku ze środka, tutaj panował gwar i hałas, byłem prawie pewny, że użyto również zaklęcia dźwiękoszczelnego.
Zorientowałem się, że nadal trzymam rękę dziewczyny, więc puściłem ją i powróciłem do swojego standardowego wyrazu twarzy, ukrywając uśmiech, który wpłynął mi na twarz po wejściu tutaj.
- Zaraz stąd wyjdziemy, jesteśmy tylko na chwilę - rzuciłem i podszedłem do barmana, wyciągając z kieszeni plik kart, cztery asy w czterech różnych kolorach. Rosły mężczyzna obejrzał uważnie każdą z kart, zabrał jedną, następnie spod lady wyjął sakiewkę z dziwnymi monetami. Kiwnąłem głową z zadowoleniem, zabrałem pozostałe karty, ponownie złapałem Tris za rękę i ruszyłem z nią do wyjścia, na przemian podrzucając i łapiąc sakiewkę.
- Co to było? - spytała dziewczyna, gdy wyszliśmy już na zewnątrz.
- Tajemnica, dowiesz się, jak przyjdziesz na bal - poinformowałem ją z diabelskim uśmieszkiem. Już nie mogę się go doczekać, skoro wymieniają karty, to znaczy, że będzie się działo. - Mamy dwie godziny do otwarcie Arcadii, chcesz gdzieś iść, póki nie mamy nic do roboty? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.