-amm jest 16 .. spałaś.. od 9? -mówiłem spokojnie starając się pozostać.. cool? nie no nie cool tylko sie nie jąkać.
-uh! czemu mnie nie obudziłeś!-zapytała wyraźnie podirytowana.
-spałaś ii... iii. -znowu... miałem ochotę przywalić sobie książka w twarz. pacnąłem się nią za to w czoło i odetchnąłem.
-i nie chciałem cie budzic-dokonczyłem dumny.
-uh... dzieki-burknęła.
-nie ma za co... ty masz na imie?
-mam-wzruszyła ramionami i poprawiła te nieładne okulary.
-ale... ja ... jjjja jestem N-nico a ty?
-hej N-nico -uśmiechneła sie wrednie
-uh.. nie N-nico tylko... N-nico-chciałem poprawic ale oczywiscie moje ciało postanowiło sie mną zabawić..
-No dobrze N-nico ja jestem emmalice-uśmiechneła się i był to taki pół serio pół wredny uśmiech.
-uhu..
-dobra ide ... nie dziekuje
-czemu?-nie byłem pewien co robie.
-złapałeś mnie .. nie powinienes
-czemu.
-no... nie widzisz ? jestem naprawde smutnym człowiekiem i tak mam, nadodatek wrednym . nie wchodź mi w droge następnym razem-poklepała mnie po ramieniu
-ale.. czekaj-poprosiłem
-hm?
-nie jestes sama... to sie da .. ja tez-znowu sie zaciąłem
-streszczaj sie nie mam tysiaca lat.-uniosła brwi.. dobra yoplo jak to mówią. podwinałem rękawy i pokazałem jej te stare blizny.. nie ładne blizny.
-to sie da leczyc -powiedziałem pewniej
-...
<ammm;-;>
-uh! czemu mnie nie obudziłeś!-zapytała wyraźnie podirytowana.
-spałaś ii... iii. -znowu... miałem ochotę przywalić sobie książka w twarz. pacnąłem się nią za to w czoło i odetchnąłem.
-i nie chciałem cie budzic-dokonczyłem dumny.
-uh... dzieki-burknęła.
-nie ma za co... ty masz na imie?
-mam-wzruszyła ramionami i poprawiła te nieładne okulary.
-ale... ja ... jjjja jestem N-nico a ty?
-hej N-nico -uśmiechneła sie wrednie
-uh.. nie N-nico tylko... N-nico-chciałem poprawic ale oczywiscie moje ciało postanowiło sie mną zabawić..
-No dobrze N-nico ja jestem emmalice-uśmiechneła się i był to taki pół serio pół wredny uśmiech.
-uhu..
-dobra ide ... nie dziekuje
-czemu?-nie byłem pewien co robie.
-złapałeś mnie .. nie powinienes
-czemu.
-no... nie widzisz ? jestem naprawde smutnym człowiekiem i tak mam, nadodatek wrednym . nie wchodź mi w droge następnym razem-poklepała mnie po ramieniu
-ale.. czekaj-poprosiłem
-hm?
-nie jestes sama... to sie da .. ja tez-znowu sie zaciąłem
-streszczaj sie nie mam tysiaca lat.-uniosła brwi.. dobra yoplo jak to mówią. podwinałem rękawy i pokazałem jej te stare blizny.. nie ładne blizny.
-to sie da leczyc -powiedziałem pewniej
-...
<ammm;-;>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.