piątek, 9 stycznia 2015

Od Argony Cd. Satoru

Ten wampir zachowuje się zbyt natarczywie. To stwierdzenie cały czas nie dawało mi spokoju. Zwykle jak mężczyzna tak dba o kobietę to chce czegoś więcej. Czy przedstawiciel tak zepsutej rasy mogłaby być inny? Szczerze w to wątpiłam. A jednak. Przyniósł mi nawet jedzenie, za które podziękowałam chłodno.
Z pewną dozą nieufności zabrałam się za jedzenie, jednak już po chwili przestałam się cackać. Na prawdę przesadziłam z tamtym fochem. Owoce smakowały jak łakocie, o mięsie już nie wspominając. Po chwili nie było śladu pożywienia. Gdy zaspokoiłam swój głód moje uprzedzenia nieco złagodniały. Byłam w stanie lekkiej ekstazy, jaką zwykle się odczuwa po zaspokojeniu swoich zmysłów.
Wampir usiadł na łóżku, niedaleko mnie i przez dobrą chwilę nic nie mówił. Widać czekał, aż ja zacznę wypowiedź.
- Więc... gdzie jestem? - spytałam spokojnie, przybierając beznamiętny wyraz twarzy
- W Akademi Salem - odparł - Tutaj uczą się różne stworzenia fantastyczne. Jak mniemam ty też nie jesteś zwykłą osobą.
Skinęłam potakująco głową.
- Owszem, jestem Rasetsu - stwierdziłam - Nie zdołałeś tego stwierdzić po zapachu, wampirze?
- Satoru - poprawił uprzejmie - Szczerze mówiąc nie widziałem w życiu zbyt wielu Rasetsu, z tego co wiem jesteście zagrożeni wyginięciem.
- I słusznie - moje oczy zwęziły się w cienkie szparki - Oni wszyscy powinni umrzeć za swoje zbrodnie.
Wampir tylko uniósł brwi. Widocznie nie zamierzał komentować moich poglądów.
- Czy do Akademii przyjmują wszystkich? - zapytałam, zmieniając temat
Nagle to miejsce wydało mi się bardzo spokojne i bezpieczne, idealne do ukrycia się. Do przeczekanie najgorszej nawałnicy.
(Satoru?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.