Zabić, udusić, poćwiartować, powiesić, utopić! Między innymi takie mordercze myśli przemykały mi przez głowę. Na początku sparaliżowana zaskoczeniem, nie byłam wstanie się ruszyć, ale natychmiast się opamiętałam i się od niego odsunęłam, dając mu w twarz, warto powiedzieć, że mocno.
- Czy ty do reszty zgłupiałeś? - spytałam z chłodnym spokojem, który wydawał się absurdalny, zwłaszcza że powinnam na niego zacząć krzyczeć. Z mordem w oczach przyglądałam się jak masuje obolały policzek, pewnie szkoda by mi się go zrobiło, ale w tej chwili byłam zbyt wkurzona, żeby mieć wyrzuty sumienia.
- Całkiem mocno umiesz przyłożyć. - stwierdził, ignorując moje pytanie. Spiorunowałam go spojrzeniem, dajcie mi ludzie nóż do ręki, to skrócę jego marny żywot o kilkaset ładnych lat. Westchnęłam, pocierając nasadę nosa, ochłoń Julietto.
- Nigdy. Więcej. Tego. Nie. Rób. - powiedziałam, cedząc dokładnie każde słowo.
- Czemu. Księżniczko. - zmrużyłam oczy, gdy mnie zaczął przedrzeźniać. Wyglądał, jakby moje uderzenie go nie ruszyło, wręcz przeciwnie był rozbawiony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.