sobota, 3 stycznia 2015

Od Meian, CD James

Niech mi trumna miękką będzie, od jutra rozpoczynam poszukiwania wściekłego i nadpobudliwego hipogryfa, gotowego mnie przynajmniej ugryźć, a najlepiej pożreć w całości. Czy ja naprawdę nie mogę przeżyć jednego dnia, bez jakiś niespodzianek? Już pomijając fakt, że nieobecnością na pierwszych lekcjach bynajmniej nie zaskarbię sobie sympatii wykładowców. Nic, tylko żyć i nie umierać. W myślach wyrzucałam sobie kilka ciekawych inwektyw, próbując zmusić mózg do rozruszania neuronów. Zagryzłam dolną wargę, ale po chwili uśmiechnęłam się szeroko. Co ma być, to będzie.
- Widzi pan, są rzeczy, o których się głośno nie mówi - odparłam i zaczęłam opowiadać kilka spiskowych teorii na temat, co mogłoby mi być. Wysiliłam wyobraźnie, także co nowsza historia, to bardziej abstrakcyjna. Nauczyciel wpatrywał się we mnie tępo (no dobra, nadal wydawał się być w miarę przy zdrowych zmysłach), żeby po chwili wybuchnąć śmiechem. Złożyłam ręce na piersi i prychnęłam pod nosem. Ja tu się staram wymyślić coś sensownego, a ten ma na nic moje karkołomne starania.
- Uspokoił się pan już - miałam nadzieję, że się nie zaczerwieniłam, ale w pokoju nie było żadnego lustra, żebym mogła to sprawdzić. Kiedy zauważyłam, że facet nadal chichocze stwierdziłam, że nie mam czego już tu szukać, a może nawet zdążę na lekcje. Korzystając z chwili nieuwagi wymknęłam się i popędziłam na eliksiry. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.