Stwierdziłam, że muszę wyjść. Kierunek - wariatkowo. Zmrużyłam oczy i wymamrotałam słowa przeproszenia na moment. Zdecydowanie muszę iść się wyładować, zerknęłam za okno, a potem na zegarek. Za późno, żeby wałęsać się po dworze. Chwila! Coś się tam poruszyło.Kot. Zdecydowanie to był znowu mały, czarny kociak - ten sam, którego widziałam na łące. Kiwnęłam głową Lenowi na pożegnanie i już po chwili pędziłam na zewnątrz. Jednakże gdy wyszłam na dziedziniec znowu umknął w mroku. Westchnęłam i postanowiłam przejść się do sali treningowej, przynajmniej poćwiczę na następną lekcję. Powoli wracałam do dawnej kondycji, ale nadal miałam wrażenie, że w porównaniu z wcześniejszym rokiem zrobiłam się strasznie leniwa. Otwarłam drzwi i wyjrzałam przez nie, na szczęście nikogo nie było. Wślizgnęłam się, cicho zamykając drzwi.
- Szukasz tu czegoś? - Czyjś głos wyrwał mnie z zamyślenia, odskoczyłam jak oparzona, piszcząc chicho, dostrzegając, że za moimi plecami stoi jakaś zjawa. A właściwie osobnik jedynie zjawę przypominał, ale i tak mnie wystraszył. Chrzanić odwagę, jednak nie lubię takich numerów. Odetchnęłam z ulgą, uspokajając się.
- Zabiję - wymamrotałam pod nosem w stronę osoby, która obecnie złowieszczo się uśmiechała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.