(Nie chcę powtarzać akcji z dziennikiem, to domyśliłam inną historyjkę xd)
Żyć, nie umierać - nigdy więcej nie biegam, nie potykam się i nie ląduję w cudzych ramionach. Ta, niech mi ziemia miękką będzie. Zdecydowanie wyjdzie mi to na zdrowie. Jęknęłam w duchu i wyswobodziłam się z objęć współlokatora. Starałam się ukryć wpływający mi na twarz rumieniec, ale z każdą chwilą stawał się coraz bardziej widoczny,
- Też nie możesz spać? - Jedna z moich brwi powędrowała ciut w górę, gdy studiowałam twarz chłopaka. Wzruszył jedynie ramionami.
- Wczoraj też nie spałaś - mruknął pod nosem. - Wyszłaś gdzieś w nocy - przypomniał.
Pokiwałam w odpowiedzi głową.
- Musiałam się przewietrzyć, przepraszam, jeżeli was obudziłam.
Pomiędzy nami zapadła krępująca cisza.
- Biegasz? - spytał, chcąc przerwać zasłoną milczenia.
- Czasem - odparłam. - Jak chcesz możemy pobiegać razem, zawsze jakaś poprawa kondycji.
(Yato?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.