- Nie boje się wyzwań - Wsiadłem - Ale kobiety za kółkiem tak - Zasmiałem się i oparłem rękę o okno które otworzyłem
- Watpisz w moje zdolności? - Zachichotała
- A ile masz prawo jazdy? - Spytałem
- Kilka dni! - Wykrzykneła i ruszyła z kopa
- Jak dostane choroby lokomocyjnej to twoja wina! - Parsknąłem
- Jestem zawodowcem przeciez - Patrzyła przed siebie i wjechała w las
- No fajnie.. - Zapiołem pas zanim przywale łbem w szybe
- Ale zabawa! - Zaśmiała się
- Daj muze może - Mruknąłem wsadzając własną płytkę
Chyba się pomyliłem bo dziewczyna tylko bardziej się napaliła. Nagle się zatrzymała.
- No nie mów? Miasto? - Mruknąłem - A miał być taki spokojny dzien
- Wysiadaj lepiej - Zrobiłem to co chciała i zamknęła wóz
- Niecierpie miast - Mruknąłem
- Czemu? - Zapytała wchodzac do baru
- Czemu? co za pytanie... wszyscy patrza się na mnie jak na idiote - Mruknałem - Ludzie ubierają sie tak beznadziejnie...
- No ale teraz jestes w ich świecie - Powiedziała uśmiechnięta
- Prawda - Wziałęm kielicha z obcego stołu i łyknałem nawet się nie krzywiąc - Słabe.. Już lepsza krew - Westchnąłem
Dziewczyna złapała mnie za buzie
- Cicho, to są ludzie... - Wyszeptała
- Niech się boją - oblizałem kły - Choć jakiegoś starego pryka nie będe ssał...
< liluś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.