- Nie ma sprawy - Uśmiechnąłem się - Pobawić się w wysysanie? Brzmi ciekawie - Zaśmiałem się
- Wiem, w moich ustach zawsze - Powiedziała biorąc kolejne łyki wody
- I nie, nie znałem tamtego wampira, ale nie wygladał bardzo na opanowanego - Mruknąłem
- Pierwszy raz widzę cię nieszczęśliwego - Powiedziała,a ja zerknąłemw dół by spojrzec jej w oczy - Martwisz się? - Dodała
- Ktos musi bronić ludzi, bo co by było jakby powiedzieli, że to ja cię zabiłem? - Uśmiechnąłem się
- Zostawie im karteczke - Zachichotała - No ale kontynuuj - Odparła - Co jesli nie jest "opanowany"?
- Znowu staję się chodzaca encyklopedią? - Spytałem
- Tak - Odpowiedziała krótko i na temat
- Cóż, jeśli nie skocztuje twojej krwi będzie o nią walczył i moze cię zranić w ten sposób przyciągjąc inne wampiry, a jeśli skosztuje twojej krwi to oszaleje i wypije z twojego ciała wszystko co do kropelki - Wyjaśniłem
- Nie pocieszyłeś mnie - odparła udając oburzoną
- Tupnij nogą i się odwróć - Zaśmiałem się
- Jestes okropny - Westchneła
- Wiem - Powiedziałem triumfalnie
- To jak mam działać? bronić się przez czosnek - Mruknęła
- Jakby to coś dało - Zachichotałem
- Bo zaczne się bać - Odparła
- Jak się jeszcze raz tu pojawi, osoboście zamienie go w proch - powiedziałem już poważnie patrząc w las
Nagle poczułęm dłoń dziewczyny na policzku, zdziwiony spojrzałem na nia.
- Dziękuję - Usmiechnęła się
- Jeszcze słodsza niż zwykle - Zaśmiałem się
< Tai?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.