Przysłuchiwałam się zaciekawiona krótkiej rozmowie Feliksa i Emmalice, czyżbym o czymś nie wiedziała? Chwila. Kier? Kier, kier, kier... Słyszałam ostatnio to słowo, a dokładniej parę dni po przyjeździe tutaj. Tylko od kogo? Zmrużyłam oczy, na powrót stając się widoczna, gdy Emma wypadła z pokoju, jakby goniło ją stado diabłów.
- Dzięki. - mruknęłam, z zaskoczeniem zauważając, że łaskawie zwrócił mi głos. - Miłych snów. - wymamrotałam, wychodząc i już mu nie przeszkadzając w zaśnięciu. Przez resztę dnia nie spotkałam Pana Rekorda, ale Alice tak. Biedna Juliet, która musiała wysłuchiwać naszych krzyków.
****
Następnego ranka myślałam, że umrę. Gardło bolało mnie jak nigdy, mogłam oszczędzić sobie kłótni i rozegrać to nieco spokojniej. Postanowienie na dziś, jak spotkam Meduzę, podpisujemy pokój na wieki, bo kłótnie z nią nie należą do najmilszych. Wyszłam z pokoju zaspana, spać. Jak na ironię wczoraj w nocy mi się nie chciało śnić. Mamrocząc coś pod nosem, szłam przed siebie, nawet nie patrząc na mijanych ludzi, co poskutkowało następnym wpadnięciem na jakąś osobę.
- Przepraszam. - mruknęłam, ziewając cicho.
- I właściwie, Niema Wiedźmo. - otworzyłam szeroko oczy, zadzierając głowę do góry. Feliks, nie miałam ochoty, żeby go okładać znów zeszytem czy użeranie się z nim, więc wzruszyłam jedynie ramionami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.