Nadęłam policzki obrażona, tak mnie wystraszyć. Poklepałam klacz po szyi, mamrocząc coś jej do ucha niczym dziecko, o tym że to jest zły pan i nie będę miała do niej pretensji, jeśli go po drodze zrzuci z grzbietu. Uśmiechnęłam się na tę myśl, dzisiaj jestem jakoś wyjątkowo złośliwa.
- Nawet nie myśl, że dam się zrzucić. - parsknął chłopak. Na jego słowa zrobiłam zawiedzioną minkę, poprawiając odruchowo okulary. Wiem, że jest diabłem, ale on nie musi wiedzieć, kim ja jestem, co było mi na rękę.
- Pomarzyć zawsze mogę, prawda? - wzruszyłam ramionami, uśmiechając się niewinnie. - Ale spróbuj. - szepnęłam do zwierzęcia. Równie dobrze mogłam czekać, aż Lu zechce się pokazać, wskakując na jego osobę. Mam nadzieję, że naostrzyła pazurki, bo po raz pierwszy od długiego czasu pozwalam jej kogoś zadrapać.
- Dobrze, że Dante nie jest na moim miejscu, bo by chłopak nie wytrzymał. - wymamrotał, a ja zmrużyłam z rozbawienia oczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.