Nie będę mu służyć za poduszkę! Bezskutecznie próbowałam się wyrwać z uścisku czarnowłosego, więc ugryzłam go, za nim zdążyłam porządnie się zastanowić, co robię. Poskutkowało i mnie puścił, jednak skończyło się na tym, że spadłam z łóżka. Uderzenie, huk i ból na nadgarstkach. Wiązanka siarczystych przekleństw padła z moich ust, złapałam się za rękę, chcąc, jak najszybciej poprawić bandaże i rękawy, które się zsunęły. Zerknęłam na chłopaka, widział. Zacisnęłam usta, powstrzymując następne przekleństwo, którego nawet nie usłyszałby świat. Wstałam z podłogi, idąc za chłopakiem, od którego nie odrywałam wzroku, pisząc przy okazji w zeszycie, już sama nie wiedziałam, co w nim bazgrolę. Zaskoczona złapałam buteleczkę, trzymając w jednej dłoni zeszyt i długopis. Przewróciłam teatralnie oczami, słysząc jego słowa o otruciu, ale gdzieś tam w środku poczułam ognik wdzięczności. Wyrwałam kartkę, pokazując mu napis.
Dzięki i wybacz za wcześniej.
Zesztywniałam, słysząc przytłumiony głos za drzwiami, dopisałam szybko niewyraźne słowa.
Nie było mnie tu i nie widziałeś mnie.
W myślach wyrecytowałam formułkę zaklęcia, by po chwili stać się niewidzialna. Jak na zawołanie otworzyły się drzwi, w których stanęła brązowowłosa. Przez jej twarz przemkną cień zdziwienia, ale zaraz na jej ustach rozkwitł delikatny uśmiech. Schowałam się dodatkowo za czarnowłosym, modląc się do wszystkich bogów, żeby sobie poszła, choć miałam ochotę na nią na nakrzyczeć.
- Cześć Feliks, nie widziałeś tutaj przypadkiem dziewczyny w krótkich, czarnych włosach? - spytała, rozglądając się po pokoju.
- Nie wydaj mnie, nie wydaj mnie. - powtarzałam w myślach. Naprawdę nie miałam siły, żeby się z nią kłócić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.