czwartek, 1 stycznia 2015

Od Sili, CD Satoru

Lu najwidoczniej znalazła nowe powołanie i zaczęła zabierać innym rzeczy, jak miło. Po chwili kotka wystraszona nowym znajomym, przybiegła do mnie i syknęła w jego stronę obrażona. Zaśmiałam się rozbawiona tą sytuacją, jednak gdy chwycił mnie za podbródek, zmuszając mnie tym samym do spojrzenia mu w oczu, znieruchomiałam. 
- Co ty robisz?! - natychmiast się opamiętałam i wyrwałam mu, ale nic nie zobaczyłam.- Na część nie działa. - poprawiłam. Do końca do mnie nie dotarło co powiedział, lecz , którego nie słyszałam od lat i cieszyłam się tym jak nigdy, aż do teraz. Chłopak się uśmiechnął, pokazując kły, ale ja już go nie widziałam. Tylko kogoś innego. Okulary, ciemne włosy i ten cholerny złowieszczy uśmiech. 
- Doktorek. - wymamrotałam słabym głosem. 
- Ej! Tylko mi tu nie mdlej. - głos Satoru wyrwał mnie ze wspomnień. 
- Nie zamierzam. - burknęłam trochę nieobecna. 
- Aż tak nie lubisz wampirów? - spytał, a ja poczułam ukłucie. 
- Nieee, skąd taki wniosek? - spytałam przeciągając pierwsze słowo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.