Co? Ja płaczę? Starłam natychmiast łzy, ale na ich miejscu natychmiast pojawiły się nowe. Nagle wybuchłam niewesołym śmiechem, a Lupia aż podskoczyła.
- Coś ty ze mną zrobił? - spytałam, na darmo ścierając słone krople, które teraz ciurkiem spływały po moich policzkach. Miałam ochotę dać sobie w twarz za to, że obnażyłam przed nim swoje słabości. Momoka teraz by mi się przydała, bo zdrowo by mi przyłożyła, tak na opanowanie.
- Ja? Nic. Chcę, żebyś po prostu mi odpowiedziała na pytanie. - uśmiechnęłam się krzywo i w końcu udało mi się powstrzymać płacz. Nie płakałam od trzech lat i wolałam, żeby to się więcej nie powtórzyło.
- Fredric Artez, ale ja mówię na niego Doktorek. - głupi naukowiec. Głupi szalony naukowiec. Nawet nie wiedziałam, kiedy moja dłoń powędrowała w stronę kieszeni, gdzie miałam sztylet. Powstrzymałam się w ostatniej chwili.
- Więc... - zaczął, ale mu przerwałam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.